Pokazywanie postów oznaczonych etykietą my krissie dolls. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą my krissie dolls. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 23 sierpnia 2022

Miś i konik na zamówienie

Cześć! Mam kolejnego fajnego pluszowego misia do kolekcji! Robi się go naprawdę mega szybciutko, bo wszystko ma wrabiane - nawet uszy, co dla mnie jest totalnie super! Aż trudno uwierzyć, że odkryłam go dopiero niedawno. Chyba powstanie ich więcej... 


Wzór pochodzi ze strony amigurumi.space i jest darmowy. Mój misio wykonany jest z jakiś resztek błękitnego Dolphina. Poszło dosłownie pół motka, może nawet trochę mniej. Użyłam szydełka 3,25 mm i misio ma 19cm wysokości. 
I wiecie co? Zrobiłam go w jedno popołudnie! 


 Już nie pierwszy raz miałam przyjemność zrobić także konika na specjalne zamówienie. Miał być podobny do pewnego żywego zwierzęcia. Czy się udało uchwycić detale? Oceńcie sami :)


Korzystałam jak zwykle ze wzoru na konika od MyKrissieDolls. Jest sprawdzony, bo wykonałam już, myślę że kilkadziesiąt (!) koni z tego wzoru. Ewoluowały i zmieniały się, wraz z moim doświadczeniem, nabierając charakteru - mojego stylu, który im nadaję. 
Jest to świetny wzór i nigdy się  nie nudzę przy nim :)


Nie lubię jedynie pracować z czarną włóczką, ale jak trzeba, to trzeba. 

Technicznie:

ciałko: resztka brązu 3-2231
nogi: szary 8-1550
podkowy: szary 8-1510
uprząż: niebieski 32-2257
biały i czarny


Użyłam włóczki Kotek. Mam już dosłownie resztki tej przędzy, sporo sprzedałam. Szydełko 2,75 mm. Oczy 12 mm. 


A na zdjęciu poniżej macie konika którego podobiznę próbowałam stworzyć. To nie jest tak, że on miał być identyczny, chodziło jedynie o oddanie jego cech szczególnych. Wiadomo, że konie różnią się od siebie tak zwanymi "odmiankami", więc to na nich się skupiłam. 


Ważne, że klientka zadowolona. Jeśli czytasz ten tekst i również chciałbyś podobiznę swojego ukochanego konia - pisz śmiało komentarz, lub maila! Odezwę się :)

Wierzcie, lub nie, ale mam 7 maskotek do sfotografowania. Stoją na półce i się na mnie patrzą w tym momencie. Czas na szydełkowanie znajduję, ale gorzej z czasem na zdjęcia oraz opisy. 


Bywajcie zdrowi! Ja przekonałam się na własnej skórze co to Covid i to w środku wakacji i lata... Przeżyłam. I w sumie cieszę się, że mam to za sobą :) 


Kasia

wtorek, 2 listopada 2021

Pluszowy konik

Witajcie kochani! Jak pewnie zauważyliście w mojej pracowni królują króliczki, misie, ale koniki również utrzymują się w czołówce. Bywało, że w świat w ciągu jednego miesiąca wyjeżdżały 3-4 koniki. Ten jest wyjątkowy, bo to mój pierwszy (i pewnie nie ostatni) wykonany z pluszowej włóczki. 


Zamawiająca dała mi wolną rękę. Konik miał się spodobać dziewczynce, która chodzi do pierwszej klasy. Zdecydowałam się na klasyczny brązowy kolor (nazywam go zawsze misiowym). 
Jedynie dodatki mają kolor liliowy, wrzosowy - bardzo delikatny. 


Nie mogłam wykorzystać wzoru na zwykłego konika od MyKrissieDolls, ponieważ konisko wyszłoby pewnie około 50 cm. Wykorzystałam więc ten na małego konika. Dzięki temu udało mi się uzyskać bardzo fajną wielkość maskotki. 
Konik ma około 30 cm na stojąco, a na siedząco jakieś 23 cm. 
Wielkość zbliżona mocno do wcześniejszych koników, które robiłam z włóczki Kotek. 


Jak wspomniałam ciałko to klasyczny brąz Himalaya Dolphin Baby nr 337. Grzywę zrobiłam ze znienawidzonej Luna Art Baby Fox kolor nr 34. Okropnie ta włóczka skrzypi, jest toporna w przerabianiu. Uprząż oraz kokardka jest w kolorze nr 15 i to również włóczka Baby Fox.
Grzywa wykonana metodą loop stitch, czyli pętelkami dywanowymi. Różnica jest taka, że mocno wyciągałam pętelki. Włóczka pluszowa wtedy tak fajnie się skręca bez żadnej mojej pomocy. Efekt jest na prawdę świetny!


Inaczej niż proponuje projektantka wykonałam podkowy. Podkowy zrobione, a następnie przyszyte po prostu zlały by się w jedną plamę, która byłaby mało widoczna. Dlatego w okrążeniu, w którym kończyłam powiększanie kopyta zrobiłam rządek za tylną nitkę (back loops), a potem wykorzystałam powstałą obwódkę do wrobienia ciemnobrązowej włóczki. To Dolphin pozostały z jakiegoś misia. Miałam dosłownie parę metrów, ale jeszcze zostało. 


Mam nadzieję, że przypadnie do gustu obdarowanej dziewczynce. Moja starsza córka (9 lat) jak go zobaczyła była zachwycona. Ostatnio wertowałam mojego bloga i z rozrzewnieniem patrzyłam na zdjęcia z urodzin Starszej... roczek, dwa, trzy. Kiedy to zleciało? A tu już wkrótce skończy 9 lat!


Oczywiście na konika zabrakło mi włóczki, więc musiałam domówić. Wiadomo, jednego motka to w ogóle nie opłaca się zamawiać, więc... Przyjechało 6 różnych motków :)
Dolphina w kolorze brązowym chcę kupić większą ilość tylko czekam na jakąś fajną promocję. 
Prócz tego na próbę kupiłam Himalaya Velvet - jest trochę cieńsza od Dolphina, jakby do jej stworzenia ktoś użył mniej tych kłaczków, ale mam na nią pomysł. Szkoda, że w sklepie w którym kupowałam nie było innych odcieni beżu, no ale zadowolę się tym co jest :) 
Jeans będzie na grzechotki i misiowe breloki ;)


A my coraz odważniej wychodzimy z domu na wędrówki. Pogoda w październiku wybitnie sprzyja i aż żal byłoby siedzieć w domu. Z przodu bąbelka troszkę ciężko nosić, ale ostatnio szłam z nią na plecach i w sumie to tak jakby mieć plecak, tyle że jest od niego ciepło ;)

Za nosidło Tula trzeba dać parę stów, ale jest warte tych pieniędzy

A tak poza maskotkami to robię gwiazdy na choinkę. Kurczę trochę ciężko było przestawić się z szydełka 3 mm na 1,25 mm. Planowałam używać mniejszego, bo to nici 20-tki, ale nie dałam rady, bo co chwilę nitka spadała mi z szydełka. Chyba odwykłam od takiego małego sprzętu. 


To chyba tyle na dziś. Nieźle się rozpisałam, ciekawe czy ktoś to wszystko w ogóle czyta. Ale mi sprawia ogromną radość, że mogę się dzielić ze światem moją pasją i tworzyć taki szydełkowo-życiowy pamiętnik do którego z sentymentem wracam. 

Bywajcie! I do szybkiego zobaczenia ;)


Kasia
 

niedziela, 1 sierpnia 2021

Zamówione maskotki

Witajcie kochani! Bardzo mi miło, kiedy patrzę na statystyki i przekonuję się, że ciągle ktoś tu zagląda. Najbardziej poczytne i to przez cały rok są posty o ozdobach choinkowych. Już tyle lat minęło, a ten kącik w wielkim domu, jakim jest Internet, wciąż żyje i jest odwiedzany.
Wielkie dzięki za to! 


Ten przystojniak w niebieskim ubranku już raz gościł u mnie - to zając/królik Borys. Poprzedni miał outfit w kolorze zielonym, ale ta niebieska wersja chyba bardziej mi się podoba, a Wam? 


Królik powstał z płatnego wzoru od CrochetFriendsLab. Użyłam włóczki Kotek i szydełka Clover 3 mm. Maskotka ma 33-34 cm wysokości razem z uszami.


Technicznie:

ciałko: beż 17-2243
spodnie: niebieski 32-2211
koszulka: niebieski 32-2249
kokardka: chaber 21-2201
detale: brąz 3-2226


Na specjalne zamówienie zrobiłam również konika. Dostałam zdjęcie takiego prawdziwego konia i miałam detale odwzorować tak jak w oryginale. Najważniejsze jeśli chodzi o rozróżnianie koni są ich odmianki, czyli te białe plamki. Mój model miał je na tylnych nogach i na głowie. 


W tym roku zrobiłam całe mnóstwo koników od MyKrissieDolls - uwielbiam je! Ale to pierwszy, który nie jest w kolorze jasnobrązowym :) 
Ten okaz jest zrobiony kolorem brązowym o numerze 3-2226. 


Poniżej mój ostatni zakup. Chciałam wypróbować sobie włóczkę tweedową. Ta ma w składzie 30% wełny, 60% akrylu i 10% wiskozy. Chciałabym z niej zrobić króliczki od LuluLovesTheMoon. Mam już nawet wzór na te brzoskwiniowe, a ta włóczka będzie wspaniale pasować do Kotka - ma nawet ten sam metraż. W motku jest 100 gram, co przekłada się na 300 m. 


Kupiłam też szydełka. Dwa to moje ukochane Clover (kiedyś dokupię jeszcze inne rozmiary). 3 mm używam najczęściej - do maskotek. 3,5 mm zakupiłam do dziergania chust, bo te robione 3 mm szydełkiem wydają mi się zbyt zbite - chyba ciasno przerabiam. 
A szydełko Pony ma rozmiar 2,5 mm i kupiłam je na próbę, będę nim przerabiać włóczkę Jeans. 
Igły kupiłam również na próbę, są dość grube, dotychczas używałam cieńszej, dłuższej i ostro zakończonej igły, ale dość mocno się zużyła i chciałam spróbować czegoś innego. 

 
Po lewej szydełko, które ma z 7 lat, a po prawej to nowe. Oprócz wytartej powłoki jest idealne. Ale niestety, jak wspomniana powłoka się wytrze, to szydełko już nie ślizga się tak fajnie, dlatego kupiłam nowe :)

Tak pięknie kwitnie Hoja u mojej mamy! Na dużym, wieloletnim okazie znajduje się około 20 takich kwiatostanów. Zapach po wejściu do pokoju po prostu zniewala.


A my, jeśli tylko temperatura nie sięga 30 stopni, wychodzimy na spacery. Ściąganie tego wózka z 1 piętra i wciąganie go z powrotem to prawdziwy trening mięśni! Dobrze, że nie mieszkamy wyżej :) 
Pobliski park to wspaniałe miejsce, gdzie można pobyć w cieniu drzew - to właśnie za tym tęsknię najbardziej i to właśnie dla tego cienia chciałabym mieszkać na wsi...
Przy niedzieli zdarza nam się również uskutecznić krótkie, parogodzinne wycieczki trochę dalej od domu, ale po utwardzonych drogach, lub parkach. Nie mogę się doczekać kiedy Maleńka będzie sama trzymać głowę i będę mogła bezpiecznie nosić ją w nosidle. Marzę o zdobyciu jakiegoś szczytu! Choć z formą u mnie kiepsko :) 


To chyba tyle na dziś, do zobaczenia wkrótce!



Kasia

poniedziałek, 10 kwietnia 2017

Kucyk

Dzisiaj na szybciutko taki mały parzystokopytny :) Po koronkowej robocie musiałam odpocząć od małego szydełka. Wiele szydełkujących osób nie lubi przerzucać się z małego na duże i na odwrót, ale ja tak robię i tak lubię :)


Konik ma na siedząco jakieś 15 cm. To mała wersja dobrze znanego konika od My Krissie Dolls w wersji mini.


Generalnie nie przepadam za takimi maluchami, ale z doświadczenia wiem, że szybciej znajdują nowych właścicieli :)


Oczywiście użyłam włóczki Kotek, szydełko 3 mm.
Przy ostatnich zakupach wpadła mi w oko włóczka w kolorze chabrowym. Jest przepiękna, odcień ten ma bardzo głęboką barwę,  no cudo :)
Tylko teraz jeszcze myślę, co z niej zrobić :)
Tu użyłam tylko na uzdę :)



Niewdzięczna praca, ale dająca fajny efekt - czyli rozplatanie włóczki. Kotek jest skręcony z 3 nitek.
Nie rozkręcałam dokładnie wszystkich włosów, ale tylko te po zewnętrznej, żeby czupryna nie była zbyt bujna.


Postaram się jeszcze coś skrobnąć przed świętami, ale będzie ciężko...
W razie czego już dziś życzę Wam cudownych, pogodnych Świąt Wielkiej Nocy :)
Smacznego jajka i mokrego Dyngusa ;)


Kasia

sobota, 10 września 2016

Koteczka numer 3

Witajcie :) Dawno mnie nie było... Trudno to wytłumaczyć, ale ostatnio tak mnie pochłonęło czytanie, że po prostu odkładam jedną i sięgam po następną :) 
Zakochałam się bez reszty w twórczości Andrzeja Stasiuka. Czytam po nocach i ciągle mi mało :) 
Ale coś tam wyszydełkowałam :) 
Już raz była taka kicia, ale dostałam zamówienie na drugą - identyczną. A i jeszcze była taka w innej kolorystyce, o TU. Czyli to już moja trzecia ze wzoru MyKrissieDolls :)

Trochę inaczej zrobiłam wąsy, a mianowicie gotowe, mocno zawiązane do kupy w środku pyszczka pociągnęłam jeszcze klejem Magik. Nie widać go, bo po wyschnięciu jest przezroczysty, a wąsy fajnie się ułożyły :)
Użyłam sznurka woskowanego 0,5 mm.



Kotka jest identyczna jak ta z wpisu z 8 lutego. Może wydawać się trochę inna, bo światło było kiepskie - ciemno, ale musiałam ją wysłać nazajutrz :)


Teraz robię kolejną maskotkę, mam nadzieję, że szybko mi z nią pójdzie, bo teraz mam więcej czasu dlatego, że... Młoda w przedszkolu :) Hurrra!

Do zobaczenia wkrótce :)

wtorek, 8 marca 2016

Brązowa kotka

   
     Witajcie! :) Po tylu serwetkach z utęsknieniem czekałam na to, żeby zrobić jakąś maskotkę. A tu jeszcze zamówienie na kotkę, którą uwielbiam robić :) Robiłam już jedną kicię, którą można zobaczyć o tutaj. Tamta była beżowa, a tą zrobiłam w kolorze brązowym z dodatkiem pięknego naturalnego beżu. Na pewno zamawiając następnym razem włóczki wezmę go więcej.



     Jako, że kicia jest zamówiona na prezent dla zapalonej kociary postanowiłam dorobić też dwie małe piłeczki do zabawy dla takiego żywego kociaka :) Mój Miki też ma taką piłeczkę i uwielbia się nią bawić. 
Zauważyłam, że to wcale nie jest mit, że koty lubią włóczkę :P 
To, że futrzak łapie za nitkę, kiedy wyciągam ją z motka nie jest dziwne, bo się rusza kiedy ją przerabiam, ale ja nie mogę zostawić żadnej gotowej maskotki w zasięgu kota, bo on ją zaraz pazurkiem zahaczy... A jak już zwali ją na podłogę, to... strach pomyśleć :P





     Dawno nie pokazywałam Mikiego, więc proszę :) Tak koteczek pozuje, kiedy nie robi bałaganu i nie rozbija mi talerzy :)



     Może ma ktoś takiego kudłacza i podpowie mi co robić z kołtunami pod brzuchem? Staram się je jakoś obcinać, ale to mission impossible, bo wyjdzie na pole na deszczu i mam to samo :( 

Dziś Dzień Kobiet :) Od facetów dostaniecie kwiatki, lub inne drobiazgi, a ja życzę Wam z całego serca ogromu mocy twórczej, dużo włóczki, wielkiego pokoju w którym by się zmieściła, oraz dużo czasu na spełnianie naszych pasji ;)




poniedziałek, 8 lutego 2016

Kotka


     Witajcie :) Prezentuję Wam dziś kotkę. Zakochałam się w niej jak tylko zobaczyłam, że pojawił się na stronie My Krissie Dolls. Zachorowałam na nią i musiała się pojawić :) Ogólnie uważam, od kiedy zrobiłam konika Mieszko, że maskotki od tej projektantki są fantastyczne. Fajnie jest we wzorze pokazane jak wszystko przyszyć - dzięki temu gotowa przytulanka wychodzi bardzo podobna do oryginału :) 

Wzór jest płatny.






     Wąsy są zrobione z cieniutkiego (chyba 0,5 mm) sznurka woskowanego, którego kupiłam już daaawno z myślą, że może się kiedyś przyda i proszę ;)





     Z tymi łapkami to jest najwięcej pracy. Dlaczego? Chyba widać tutaj, że te elementy są robione każdy osobno i przyszywane... Aż mnie palce rozbolały od igły...





     Podoba mi się sposób przyszywania kończyn zaproponowany przez tą projektantkę, ponieważ są dość ruchome, a dzieciaczkom się to podoba :) Moja mała kociara, jak tylko dorwała tą maskotkę, to pierwsze spodobały się jej wąsy, sprawdziła czy dobrze zamontowane :) W drugiej kolejności sprawdziła wszystkie nóżki. Kicia test przeszła, więc chyba jest w porządku :P
Już teraz mogę powiedzieć, że na pewno będzie jeszcze jedna kotka, tylko mam zrobić bez elementów różowych, więc będzie w innej kolorystyce :)