Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szydełkowe maskotki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szydełkowe maskotki. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 3 sierpnia 2023

Zabawki pluszowe

Witajcie kochani! Dziś chciałam Was zaprosić na przegląd ostatnio wydzierganych maskotek, ale tych pluszowych. Nie ukrywam, że wobec mojego braku czasu taka pluszowa włóczka jest fajna, bo szybko widać efekty. Mniej też bolą palce, niż przy Yarn Art Jeans.

Konik i brązowy miś zostały wykonane na zamówienie. Robiłam w ostatnim czasie dwa koniki i jednak im większe wyciągam pętelki, tym efekt końcowy jest bardziej spektakularny.

Misiaczki mają jakieś 19 cm wysokości i robione są w całości, to znaczy, że na końcu przyszywamy tylko głowę do ciałka. Wzór jest darmowy . Po kliknięciu w link może Wam się wydawać, że to całkiem inny miś, ale pamiętajcie, że ja robię szydełkiem 3,25 mm, a te na podanej stronie są szydełkiem 4 - 4,5 mm.

Zarówno ten patchworkowy miś, jak i poniższy wąż wykonane są z resztek włóczki. Jak robię Adasia, to na przykład zawsze zostaje mi kuleczka włóczki, taka wielkości zaciśniętej pięści. Mam całą reklamówkę takich różnych kulek!

 
 Wzór na węża jest darmowy ze strony OrlicaCraft. Postanowiłam nie kombinować samej tylko skorzystać ze sprawdzonego wzoru na węża. 
Mój ma długość 105 cm. Trochę żałuję, że nie zrobiłam dłuższego, ale myślę, że jeszcze nadarzy się okazja, jak tylko nazbieram trochę włóczkowych kuleczek :)

Udała mi się w tym roku pelargonia na balkonie. W sumie to akurat pelargonie zawsze mam piękne, ale do drugiej donicy posadziłam werbenę zwisającą. Na początku rosła ładnie, miała dużo kwiatów, ale jak przekwitły to nowe już nie pojawiają się w takiej ilości. Ma dużo liści a kwiatów mało. To chyba znak, by sadzić tylko pelargonie. Choć w tym roku pierwszy raz mam taki przypadek, że zaczęła mi jeść liście kwiatów jakaś zielona gąsienica. Muszę jeszcze pomyśleć jak się jej pozbyć. 

Ani się obejrzymy, a będzie koniec wakacji, szok... bywajcie zdrowi!

niedziela, 26 lutego 2023

Donut Buddies - szydełkowe maskotki by Rachel Zain

Cześć! Byłam bardzo miło zaskoczona, kiedy dostałam na Instagramie wiadomość z propozycją współpracy. Szczerze mówiąc to zaledwie druga taka propozycja w ciągu całej mojej dotychczasowej przygody z szydełkowaniem. Otrzymałam jeszcze przed oficjalną premierą książkę "Donut Buddies" autorstwa Rachel Zain.

W pięknej, kolorowej książce znajdziecie aż 50 wzorów, które bazują na jednym podstawowym wzorze na donuta. Ja postanowiłam zrobić pieska, ale postawiłam na włóczkę pluszową, bo chciałam po prostu sprawdzić jak to wyjdzie. 
Użyłam szydełka 3,25 mm - jak zwykle do włóczki Dolphin. Piesek ma wysokość 10-11 cm i szerokość 14-15 cm. 
Oczy 12 mm. 
Kolorki Dolphina to 343 - ciemna czekolada, oraz 317 - ciepły beż. 

Książkę możecie kupić na przykład na stronie empiku. Cena jest na prawdę bardzo przystępna, bo książka jest fajnie zrobiona, wszystko wyjaśnione w taki sposób, że poradzą sobie ze zrobieniem takiego donuta nawet osoby początkujące. 

Ja to w ogóle przygodę z amigurumi rozpoczynałam z donutami. A tutaj mam gotowe pomysły na 50 różnych zwierzątek i postaci!

Ja moją książkę otrzymałam od sponsora miladruciarnia.pl, wraz z kilkoma "przydasiami". Dostałam włóczkę Gazzal Jeans, z którą jeszcze nie miałam okazji pracować, oraz wypełnienie do maskotek, parę oczek i torbę bawełnianą.


 Będę miło wspominać współprace z Wydawnictwem Publicat i po cichu liczę na więcej ;) 
W dziale PORADNIKI znajdziecie wiele książek o rękodziele, rysunku i innych. Zajrzyjcie koniecznie!  

Ja uwielbiam ksiażki i uprawiam wręcz zbieractwo. Mimo, że mam ich całe mnóstwo, to nie mam czasu ich czytać. Ciągle wierzę w to, że kiedyś po nie sięgnę, bo to prawdziwe perełki ;)



Bywajcie zdrowi, do szybkiego zobaczenia 




Kasia

sobota, 28 sierpnia 2021

Królisia Lilka

Witajcie kochani! Chyba muszę zmienić nazwę bloga na coś z ,,króliczkiem". Na przykład "kolorowe kóliczkowe". To żart oczywiście, ale dziś przychodzę do Was z kolejnym królikiem. Ta urocza dziewczynka ma na imię Lilka. 


Wzory Tatiany Kostochenkovej bardzo przypadły mi do gustu. Już wykonałam kilka zabawek z jej schematów i nie dość, że zwyczajnie są w moim stylu, to w dodatku są świetnie rozpisane. Tylko niestety nie są tanie...


Lilka ma razem z uszami 38 cm wzrostu. Wykonałam ją z włóczki Kotek, szydełkiem 3 mm. 


Zwykle gotowe maskotki kładę sobie na regale z książkami w pokoju i spoglądam na nią przez kilka dni. A to przy okazji usypiania dziecka, a to znów kiedy przechodzę zatrzymam się na kilka sekund by się jej przyjrzeć. W ten sposób zwykle wychwytuję i poprawiam wszelkie niedociągnięcia i niedoskonałości. Lilka na przykład miała krzywo wyszyte rzęsy. Jak ją zrobiłam to nie widziałam tego, dopiero zauważyłam po paru dniach :) 



Technicznie: 

ciałko: beż 17-2207
sukienka + buty + kokardki: seledyn 25-2221
                                                 wrzos 27-2222
                                                 wrzos 27-2207
Oczy 12 mm czarne.


Z resztki musztardowej włóczki zrobiłam lwa. Użyłam szydełka 3,5 mm i wyszedł mniejszy niż poprzednie lewki. Ten okaz ma 19 cm wysokości. 


Dostał też inne oczka - takie jasno brązowe. Zdecydowałam się też na użycie brązowego koloru na wyszycie detali, a nie czarnego jak poprzednio. Efekt oceńcie sami :)
Na pewno jest ciut inny. 


Robi się też powoli nowa chusta :) A właściwie nie tak powoli, bo bardzo szybko jej przybywa! Super wzór sobie wybrałam i kupiłam, nie ma w nim ani jednej puffki! Czasami trzeba sobie odrobinę odmienić. Mam nadzieję, że dzięki temu, że nie ma włóczkożernych puffek, to w końcu wyjdzie mi jakaś większa chusta :)
 

To chyba tyle na dzisiaj. Mam nadzieję, że Lilka się komuś spodoba i szybko znajdzie nowy domek, bo nie mam gdzie magazynować maskotek :)



Do zobaczenia wkrótce,



Kasia

piątek, 30 kwietnia 2021

Sarenka

Dzień dobry! Jestem jeszcze w jednym kawałku, ale tworzę intensywnie, bo w sumie to co tu innego robić? :) Dziś chciałam Wam przedstawić sarenkę, którą już raz robiłam, tyle że ta ślicznotka ma inną sukienkę. 
Poprzednią możecie zobaczyć TUTAJ


Wzór jest bezpłatny i znajdziecie go na stronie www.lovelycraft.com . Mam też chrapkę na inne przytulanki z tej strony, ale na wszystko przyjdzie czas ;) 
Przy ostatniej sarence nie zapisałam sobie jakich używałam kolorów, więc teraz robiłam w sumie z tego co mam. 
Na całość użyłam włóczki Kotek, szydełko 3 mm. Oczy 12 mm czarne. 

Technikalia:
ciałko: beż 17-2241, odrobina beżu 17-2205.
sukienka: różowy 19-2247, biały.


Naszło mnie na udział w miniCALu na Facebooku. Niestety mam spore obawy, czy zdążę skończyć chustę do 20 maja, żeby opublikować jej zdjęcie w grupie, ale bardzo zamarzyła mi się chusta Dziadumiła od Zagubione Szydełko, więc zrobię ją tak czy siak. 
Zamówiłam taki piękny motek w kolorach zieleni. Zdecydowałam się na kompozycję tylko z 4 kolorów, zauważyłam że im mniej tym lepiej, bo teraz przerabiam też chustę gdzie mam 6 kolorów i trochę to za dużo. 
Motek B168 - zielone jabłuszko, absynt, butelkowa zieleń, czarny. 
Jest ogromny bo ma 1550 metrów + 250 metrów dokręcone ostatniego koloru. Wzięłam taki duży, bo chusta jest dość gęsta i mięsista. 


 W ekspresowym tempie, bo w ciągu 2 tygodni dotarły do mnie przydasie z AliExpress, czyli z Chin. Zamówiłam z myślą, że dotrą pewnie gdzieś na początku wakacji, a tu proszę! 
Oczy kolorowe 12 mm czyli te których najczęściej używam, a do tego 16 mm z wymiennymi, brokatowymi tęczówkami. 


Prócz oczek zamówiłam też guziczki, które przydadzą się do ozdabiania misiowych ubranek, czy do zapięć sukienek, spodenek... 
Zawsze chciałam sobie je kupić, a teraz mają podobno dodatkowo opodatkować przesyłki z Chin, więc nie będą już darmowe jak dotychczas. 
Za guziczki poniżej, których jest w sumie 200 sztuk zapłaciłam 18 zł z groszami. 

Ostatnio mam trochę stresujący czas, bo córka idzie do Komunii... Bardzo chciałam, żeby ją przełożyli, żeby nie było obostrzeń, ale wszyscy chcieli 2 maja i koniec. W kościele może być 20 osób, a samych dzieci komunijnych jest 17... 
Tak to właśnie wygląda w praktyce... 

Do zobaczenia wkrótce ;) 



Kasia

środa, 10 marca 2021

Baletnica w niebieskiej sukience

Witajcie! Tworzę ostatnio sporo, ale są to już można powiedzieć powtórki, to znaczy maskotki, które już robiłam i opisywałam wcześniej, więc tylko robię zdjęcie telefonem na do widzenia i lecą w świat. 
Po zrobieniu trzech królisi w bordowych sukienkach, które pokazywałam Wam TUTAJ, myślałam, że kolejne będę męczyć, że nie sprawią mi przyjemności, ale... ta mi się bardzo podoba i zrobiłam ją też raz, dwa - w dwa dni :)


Ta ma niebieską sukienkę i niebieskie oczka. Korzystałam z TEGO wzoru. Tak jak wspominałam we wcześniejszym poście, w tym schemacie sukienka jest robiona osobno. Ja 48 okrążenie - licząc od dołu, od początku nogi, przerobiłam tylko tylnymi oczkami i dorobiłam sukienkę. 

Sukienka robiona zwykłymi słupkami

Technicznie...
Cała wykonana z włóczki Kotek polskiej firmy Arelan, szydełkiem Clover 3 mm. Użyłam bezpiecznych oczu rozmiar 12 mm w kolorze niebieskim.
Ciałko: beż 17-2257 - obecnie ciężko go dostać gdziekolwiek, mój ulubiony odcień, nie za jasny, nie za ciemny o ciepłej barwie.
Sukienka: niebieski 32-2249, oraz na obwódkę 32-2211.
Pod sukienką są majty, które zrobiłam z koloru wrzosowego nr 27-2207. 

Kokardka - wzór znalazłam na Pinterest, jak będziecie chciały to wrzucę następnym razem

A oprócz nowej królisi zrobiłam ostatnio także lwa... Pisałam o nim TUTAJ. To jeden z najpopularniejszych ostatnio wpisów :) Po kliknięciu w link znajdziecie bezpłatny wzór. 

Lew bez grzywy to taki miś zwyczajny

To mój drugi lew i grzywa chyba lepiej mi wyszła, a już z pewnością dużo szybciej i sprawniej! 

Do nowego domku poleciała także parka - Państwo Kaczusiowie. Poniżej jeszcze w elementach. Na nóżki i dziób Pani Kaczusiowej użyłam tym razem włóczki Dora w kolorze różowym, bo miałam wrażenie, że ostatnio użyty odcień wrzosu wyglądał jakby miała zmarznięte nogi :)


Pamiątkowe zdjęcie i w drogę :)

I na koniec chusta, którą robię po godzinach. To znaczy albo w nocy, albo z rana, kiedy leżę sobie jeszcze w łóżku. Zaczęłam już drugi kolor. Będzie bardzo energetyczna! Jak już kiedyś ją skończę, bo póki co idzie mi jak krew z nosa.


 To chyba tyle na dzisiaj. Do zobaczenia wkrótce! 




Kasia

wtorek, 2 marca 2021

Liski dwa - Fredzia i Fredek

Dzień dobry! Na wstępie chciałam serdecznie podziękować wszystkim, którzy w ostatnich dniach odwiedzili bloga. Taki odzew bardzo motywuje do działania i aż chce się złapać za szydełko! Choć ja akurat większy problem mam z tym, żeby wypuścić je z rąk :)
A to wszystko dzięki artykułowi na lokalnym portalu krosno24.pl . Nawet nie wiecie, jaką niespodziankę sprawiła mi Pani redaktor, kiedy napisała do mnie dokładnie w dniu moich urodzin i zapytała, czy zechciałabym porozmawiać o swojej pasji. 


Ale przejdźmy do prawdziwych bohaterów dzisiejszego dnia, czyli lisków Fredzi i jej męża Fredka. Oj dużo perypetii spotkało mnie przy ich tworzeniu... Zabrakło mi włóczki na ręce i ogon Fredzi. Zamówiłam, odczekałam, otwieram paczkę, a tam nie ta włóczka! Na szczęście błąd został naprawiony przez sprzedawcę włóczki, ale sprawa ukończenia roboty odciągnęła się praktycznie o tydzień.


Wzór na te liski jest płatny. Dostępny na www.etsy.com. Zmieniłam trochę sukienkę Fredzi w stosunku do oryginalnego wzoru, nie dostała też otulacza na szyję - przecież idzie wiosna, więc nie będzie jej potrzebny ;)
Liski mają około 34 cm wysokości


Oczywiście wszystkie ubranka można zdjąć. Sukieneczka jest związana z tyłu niteczką. Zawiązywana jest też czapeczka - kapturek. 


Maskotki wykonałam z włóczki Kotek, szydełkiem 3 mm. 

Ciałko: oranż 43-2222
Uszy, łapki: szary 8-1550
Pyszczek: beż 17-2205

Detale (męskie): bordo 34-2223, chaber 21-2201
Detale (żeńskie): czerwony 4-2226, róż 19-2237.



Niedokończona Fredzia pozowała do artykułu.

Zdjęcia do artykułu wykonał mój partner, więc przynamniej nie czułam się skrępowana :)

Z okazji moich urodzin zamówiłam sobie dwa moteczki ze sklepu ombrelki.pl - z przeznaczeniem na chusty. Chcę próbować nowych rzeczy, ale też zrobić coś dla siebie. W dzień robię zamówienia, a wieczorem, przy serialu dziergam chustę :)

Zdjęcie robione telefonem nie oddaje uroku tej włóczki - kupiłam 3-nitkowe motki

Następnym razem pokażę Wam moje postępy przy dzierganiu chusty. W czasie robótki człowiek cały czas czeka na zmieniające się kolory i pasma - coś wspaniałego. Zaczęłam od motka po prawej - są to od środka kolorki: kurkuma, mango, fuksja i jeżyna. 

Do zobaczenia wkrótce,


Kasia


niedziela, 21 lutego 2021

Państwo Kaczusiowie

Witajcie! Potrzebuję trochę kolorów w tym białym, bądź szaro-burym świecie, wiec lubię sobie porobić coś w żywych barwach. Państwo Kaczusiowie powstali w ramach mojego ostatniego wyzwania tworzenia par :)
Sama wymyślam sobie wyzwania, nie potrzebuję tych Facebookowych, czy Instagramowych. Lubię tworzyć maskotki płci żeńskiej, a tych męskich zawsze mam mniej, więc pomyślałam, że mogę machnąć od razu i chłopca i dziewczynkę.


Takie dwie kaczuszki już robiłam raz, 5 lat temu :) Wyszły troszkę inne niż wtedy. Po tych 5 latach zorientowałam się, że przy tych pierwszych źle zrobiłam im głowy - nie zrozumiałam pewnie schematu, ale co tam. Grunt, że jakoś wyszły :)


Korzystałam z darmowego wzoru ze strony amigurumibb.com (trzeba przewinąć prawie na sam dół i pobrać PDF).
Kaczuszki robi się fajnie i szybko. Mają około 18-19 cm wysokości. Jeśli w odpowiednim miejscu przyszyjecie ogon, to kaczusie będą i siedzieć i stać. 
Użyłam włóczki Kotek, akurat tego koloru, którego miałam więcej, tu żółty (kanarkowy) nr 33-2226.
Do tego pomarańczowy 43-2222, wrzos 27-2207 (na nóżki i dziób dziewczynki), dodatki są w kolorze niebieskim i bordo. 


Do dekoracji użyłam zrobionych już w sumie dawno temu motyli. Mimo iż mają parę lat, to jeszcze są nawet delikatnie sztywne od krochmalu. Szczerze mówiąc całkiem o nich zapomniałam, były w jakimś pudełku z przydasiami :)


Te kaczusie to jeszcze nie wielkanocne twory, te właściwe pokażę w następnym poście. 
Poniżej elementy, z których składa się jedna kaczuszka :) Trochę tego jest. 


Za oknem zima w odwrocie. Nie ma co narzekać, była z nami nieprzerwanie od co najmniej miesiąca. Moje 8-letnie dziecko pierwszy raz zaznało zimy, takiej prawdziwej, z dużą ilością śniegu i mrozem. Niemal codziennie szusowała na jabłuszku, albo budowała z koleżankami igloo, domki i nie wiadomo co jeszcze. Po każdym takim wyjściu wracała z wypiekami na twarzy, wszystko do suszenia, ale szczęśliwa. Oj przypomniały się i mnie dziecięce lata... 

Do zobaczenia wkrótce - piszę na bieżąco póki mam czas, bo wraz z pojawieniem się maleństwa pewnie będzie go znacznie mniej.



Kasia
 

sobota, 6 lutego 2021

Lewki małe dwa

Dzień dobry! Dziś chciałam Wam przedstawić ostatnie wykonane przeze mnie zamówienie. Miał być lew (dostałam zdjęcie jak mniej więcej ma się prezentować), oraz do tego jego "miniaturka". Większy miał mieć z 20 cm, mniejszy koło 10 cm. 
Powiem Wam, że nawet mi się udało podołać :)


Obaj koledzy, lub jak kto woli tatuś z synkiem, są wykonani według tego samego wzoru. Znajdziecie go na tej stronie. Ja zmieniłam buźki i grzywę. Coraz rzadziej sztywno trzymam się schematu, a bardziej wytycznych od klientów. 


Zacznijmy od dużego lwa, który oczywiście zrobiony jest z włóczki Himalaya Dolphin Baby. Kolor główny to musztardowy, lub miodowy (80330). A grzywa zrobiona jest kolorem ciemny beż (80337).
Pyszczek robiłam 4 razy! Po prostu z wzoru wychodził mi taki, że lew wyglądał jak szczur (Milena tak stwierdziła), więc kombinowałam. 
Lewek ma 20 cm wysokości.

Grzywa jest zrobiona metodą "loop stitch". Nie wiem, czy jakoś tłumaczy się tu na język polski. Jest to coś czego musiałam się nauczyć, więc zrobienie tej grzywy zajęło mi prawie cały dzień... 
Uczymy się przez całe życie jak widać. Szydełkuję od tylu lat i nie spotkałam się jeszcze z loop stitch, a raczej nie potrzebowałam tej metody :)


Jak wspominałam maluszek wykonany jest tym samym wzorem, tyle że użyłam włóczki Kotek. 
Kolory to: żółty (33-2235), oraz brązowy (3-2231). Wyszedł wysoki na około 12 cm. 


Inaczej też zrobiłam grzywę, bo i głowa o wiele mniejsza, więc tamtą metodą mogłoby to nie wyglądać za fajnie. Postawiłam na zwykłe wrabianie włosów. O ile maskotka i zszywanie poszło mi raz, dwa, o tyle z grzywą męczyłam się cały dzień. 
Oczywiście u mnie wygląda to tak, że wrobię parę włosów i idę postawić obiad. Wracam, zrobię trochę i lecę odkurzyć, to znów zrobić z Młodą zadanie i to też dlatego czas mojej pracy wydłuża się. Rzadko jest tak, że siadam i robię coś od początku do końca. Ale podejrzewam, że wszystkie tak mamy :)


Włosy wrobiłam sobie dłuższe, żeby mi było łatwiej przywiązywać, a później po prostu je przycięłam do pożądanej długości. Ten mniejszy lew byłby w ogóle fajnym brelokiem. Pomyślę nad serią takich właśnie maluchów, zakupiłam już nawet w tym celu kółeczka - będą w przyszłym tygodniu.


A w tym tygodniu znów musiałam zamówić włóczki. Udało się dostać dwa ostatnie moteczki mojego beżu z pasdam.pl. Wzięłam jeszcze kilka motków na uzupełnienie zapasów. Generalnie widzę, że brakuje kolorów, a nowa partia pewnie przyjdzie już w wyższej cenie. To ostatnie miejsce, gdzie można kupić tę włóczkę w starej cenie. 
Do tego kupiłam kilka kulek czeskiej Snehurki. Jakoś nasza Kaja mi nie odpowiada, bo jest za cienka. Zależało mi na tym, żeby kupić właśnie małe kuleczki na jakieś drobiazgi, bo kupując po 100 gram kordonka poszłabym z torbami, a tu 10 kolorów za niecałe 50 zł (cieniowane są troszkę droższe). Na wielkanocne drobiazgi będzie w sam raz :) 

To chyba tyle na dziś. Do zobaczenia wkrótce ;)



Kasia