poniedziałek, 6 grudnia 2021
Jestem sobie mały miś
środa, 24 listopada 2021
Lala o imieniu Julia
środa, 17 listopada 2021
Królisia Emilka
Tak jak pisałam Wam ostatnio kupiłam parę fajnych kawałków materiałów. Na przykład taki cienki welurek z mieniącymi się "lustereczkami". Piekielnie źle się to szyje, ale jest dość efektowne - nawet nie wiem czy nie za bardzo :)
poniedziałek, 7 czerwca 2021
Misia Krysia
To chyba tyle na dziś, do zobaczenia wkrótce ;)
Kasia
wtorek, 12 stycznia 2021
Laleczka Marysia
Korzystałam z płatnego wzoru. Pochodzi od Anat Tzach. Wzór znajdziecie na Ravelry. Niektóre części zrobiłam inaczej niż zalecała projektantka. Na przykład ona najpierw robiła sukienkę , a potem na tylnych oczkach dorabiała dolną część ciała. Przecież dużo lepiej skończyć ciałko, a w miejscu gdzie zaczyna się sukienka przerobić tylko tylne (back loops), a potem doczepić za pozostawione z przodu oczka sukienkę... Wydaje mi się to bardziej praktyczne.
Trochę żałuję, że nie miałam ciemniejszego, bardziej kontrastującego z całością szarego koloru na te detale i buciki. Zamawiałam włóczki na Black Friday i w sumie wydawało mi się, że kupiłam dużo, a tymczasem brakuje mi już brązów, szarości...
No i ten miętowy kolor do którego mam słabość... :) Od początku grudnia, czyli od kiedy dostałam motek w swoje łapki, to zużyłam już cały. Może to i lepiej, bo wszystkie maskotki miałyby takie ubranka...
Przy okazji laleczki pochwalę się jeszcze moim nowym kalanchoe. Co prawda nie mam na niego miejsca, ale... Kupiłam, bo był w promocji :) Generalnie producent zaleca dla tego kwiatuszka miejsce jasne, naświetlone, a ja ostatniego, jakiego miałam, trzymałam na północnym parapecie, w spiżarni i powiem Wam, że rósł i przepięknie kwitł. Tylko tyle, że puścił po prostu nieco dłuższe pędy, bo szukał światła, ale kwitł intensywnie.
Teraz myślę, żeby zrobić coś kurczakowego, to znaczy jeszcze zobaczę, ale jakaś kurka? Kurczaczek? A może kaczuszka? Ogólnie coś żółtego i energetycznego.
Wszystko wskazuje na to, że zbliża się zima. No ciekawe, czy zaszczyci nas swoją obecnością jeszcze podczas tych trwających ferii... Ale dobra wiadomość jest taka, że moja latorośl w końcu idzie po feriach do szkoły! Myślę, że wyjdzie jej to na dobre, bo ileż można siedzieć w domu? A i mnie, oraz innym mamom przyda się odrobina spokoju :)
Kasia
piątek, 17 lutego 2017
Myszka baletnica
Mało piszę, nie mogę się jakoś zebrać do robienia zdjęć. Piękna serwetka czeka na blokowanie, masakra, nie wiem co się ze mną dzieje...
Dawno nie robiłam myszki baleriny, a pamiętam, że wiele osób pytało o nią na kiermaszu, na końcu nawet poszła za całkiem satysfakcjonującą mnie cenę, więc... zrobiłam :)
Myszka ma niecałe 30 cm wysokości. Bardzo lubię ten wzór, jestem zakochana w każdej maskotce jaką nim zrobię, zresztą córka całkowicie podziela moje zdanie :) Myszka najpierw musi zostać wytłamszona i wyprzytulana :)
Zapomniałam napisać, że myszunia ma na imię Landrynka, bo jest słodka jak cukierek.
Te barwy kojarzą mi się tak ,, cukierkowo " :)
Idąc dalej w gryzonie zrobiłam jeszcze szczurzą zakładkę na zamówienie :)
A na koniec moje ostatnie zakupy :) Kordonek biały i brązowy kupiłam na zamówiony na kwiecień bieżnik. Jeszcze się za niego nie wzięłam :)
A włóczki to uzupełnienie braków...
Wiecie co? Kupiłam włóczkę w tamtym tygodniu, a tu się ukazuje, że na www.pasdam.pl w ten weekend zamówiłabym ją o 1 zł taniej niż w ubiegłym tygodniu :(
Przy prawie 20 motkach to robi trochę różnicy :(
Ale nie będę płakać :) Może następnym razem lepiej trafię :)
Wkrótce moje urodziny, na dniach spodziewajcie się wpisu o candy - rozdaniu na blogu :)
Buziaki :)

















