Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prezent dla dziewczynki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prezent dla dziewczynki. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 6 grudnia 2021

Jestem sobie mały miś

Witajcie kochani! Byłam trochę rozczarowana, bo okazało się, że coroczny krośnieński kiermasz przedświąteczny będzie w ten dzień, co chrzciny mojego bratanka. Jakież było moje zdziwienie, gdy dotarła do mnie wiadomość, że w tym roku odbędzie się również drugi jarmark i to nawet taki bardziej ,,pod rękodzielników" (na tym, na który nie pójdę wystawiają się Koła Gospodyń Wiejskich). 
Tak więc 5 grudnia pokazałam światu co robiłam w zaciszu mieszkania przez ponad pół roku, po nocach oczywiście :) 
Ale...dziś chciałam Wam pokazać moje ostatnie zamówienie. Miś miał być beżowy. 


Miałam dosłownie resztkę znienawidzonej przeze mnie włóczki Luna Art Baby Fox. Jest bardzo toporna, źle się ją przerabia, ale tym razem użyłam szydełka 4 mm i było troszkę lepiej. Zużyłam wszystko co miałam, zostało mi parę centymetrów dosłownie! Musiałam też zszyć maskotkę włóczką Yarn Art Jeans w kolorze beżowym, ale to na prawdę dużo lepsza opcja niż zszywanie pluszową włóczką, która rwie się i sypie. Takiego szwu nie widać, bo ginie we włochatej włóczce. 


Miś ma 16 cm wysokości. Włóczka Luna Art Baby Fox kolor nr 34. Na pyszczku biały Aksamitek przerobiony szydełkiem 3 mm. Aksamitek jest świetny! Zwarty, ale jednocześnie fajnie ślizga się po szydełku. Z pewnością go kupię :) 
Wzór na misia pochodzi ze strony amigurum.com. 


 Na kiermasz chciałam zabrać kicię zrobioną dość dawno temu na jakimś urlopie. Niestety po czasie, jaki spędziła w pudełku zrobiła się ciut za miękka, zaczęła jej latać głowa na boki, chyba za słabo ją wypełniam. Nie podobała mi się także sukienka, ale nie miałam wtedy za wiele włóczek na stanie i nie miałam wyboru. 


Po lewej zdjęcie sprzed chyba 2 lat (słabo doświetlone, ale innego nie mam), a po prawej po małej metamorfozie. Zmieniłam buzię, dołożyłam bezpieczny nosek, lepiej przyszyłam głowę i wzmocniłam szyję plastikową rurką. Sukienka też jest nowa, zdejmowana, zapinana z tylu na guziczek. 


I jak Wam się podoba? 

Z okazji Black Friday na sklep.ombrelki.pl był rabat aż 25 %, więc zrobiłam sobie prezent mikołajkowy. Bo jak sama go sobie nie sprawię, to kto? ;)


Widać tu moją słabość... lubię jak na brzegu chusty jest ciemny kolor, wystarczy spojrzeć na dawców :) Motki mają po 1200 metrów + do każdego dawca 250 metrów. Dla bezpieczeństwa i komfortu psychicznego od razu biorę dawcę :) A 1400 metrów to w sam raz na chustę, nawet na taką bardziej gęstą. To zdjęcie słabo oddaje kolorki, ale mam jeszcze pojedyncze zdjęcie każdego moteczka, będę Wam prezentować przy wydzierganych chustach :) Zajmie mi to pewnie z pół roku, albo dłużej żeby to przerobić... 

Bywajcie zdrowi! Pewnie gdzieś jeszcze przed Świętami pojawi się relacja z Jarmarku ;) 



Kasia

środa, 24 listopada 2021

Lala o imieniu Julia

Dzień dobry wszystkim! Ostatnio wykonana przeze mnie lala Aleksandra pozostawiła w mej pamięci niezbyt miłe wspomnienia. Napracowałam się przy niej strasznie dużo, a efekt niezupełnie mnie zadowolił. Nie inaczej było i tym razem :)
Po prostu jestem perfekcjonistką i musi być wszystko idealnie, a zawsze znajdzie się coś co takie nie jest. Wy tego nie widzicie, a ja owszem. 
 

Dlaczego wspomniałam o lalce Aleksandrze? Bo zarówno tamta lala, jak i ta zostały zrobione z darmowego wzoru. Znajdziecie go na stronie amigurumi.today i jest w całości, razem z ubraniem bezpłatny pod warunkiem, że zalogujecie się na stronie. Nie bójcie się, nie generuje to żadnych dodatkowych opłat. 

Moja lala - uczennica ma na imię Julka i ma 34 cm wysokości. 


Trzeba w tym wzorze bardzo zwracać uwagę na to jakiego autorka używała szydełka do wykonania danej części. Ja na przykład całą lalkę zrobiłam szydełkiem 3 mm, więc ubranie też i co? Wylądowało w koszu, bo było za małe. Ostatecznie spódniczkę robiłam 3,5 mm a bluzkę 4 mm i w sumie wyszła na styk, mogłam pododawać jeszcze oczek na brzegach. A tylko buciki szydełkiem 3 mm wyszły ok.


Ubranka jednak mimo wszystko da się zdjąć dołem. Są zapinane na guziczki. 
Nie wiem jak to się stało, ale tak bardzo chciałam zrobić te zdjęcia, póki było jasno, że całkiem zapomniałam o jednej części garderoby... Julka ma jeszcze plecaczek! I nie jest on niebieski ;)


Włosy robiłam z resztki włóczki w kolorze ciemnego beżu o numerze 17-2264. Przeszukałam Internet, nawet sklep Arelanu i nie ma już nigdzie dostępnej tej włóczki. A szkoda, bo jest fajną alternatywą dla brązu. Musiałam troszkę skrócić każdego loczka o mniej więcej 5 oczek, bo brakłoby mi na te włosy. 


Pewnie tego nie zauważycie, ale są tu dwa rodzaje zdjęć. Jedne wykonane obiektywem Canon, ale ze względu na słabe światło mój znający się na tym dużo lepiej niż ja chłop, poradził, żebym podłączyła sobie poczciwego Heliosa 44. To obiektyw do analogowego Zenita. Na przysłonie F2, nie potrzebuje tak dużo światła. Dodatkowo Helios przepięknie rozmywa tło. Jeśli się przyjrzycie to widać, że na tych zdjęciach z Canona tło nie jest tak rozmazane. 


Technicznie...

Powyżej pisałam, że używałam tym razem kilku rozmiarów szydełek. Można też zrobić lalę z materiałów takich samych jak autorka wzoru, oraz użyć takich samych rozmiarów jak ona i nie będziecie musiały tak kombinować jak ja :)

Użyłam polskiej włóczki Kotek, z łódzkiej firmy Arelan. 

ciałko: beż 17-2241
włosy: beż 17-2264
bluzka: turkus 16-2215
spodniczka: niebieski 32-2211
plecaczek: brąz 3-2226, oraz szary 8-2203
buciki to niebieski ten co na spódnicy, biały i czarny


Mam różne swoje sposoby na szydełkowe zabawki. I tak, na przykład jeśli autorka wzoru pisze, żeby na podeszwę stopy dać wycięty i dopasowany kawałek tekturki, to ja daję tam kawałek plastiku. Czemu? Bo jeśli zamoczycie taką nóżkę, co jest więcej niż prawdopodobne, to co zostanie z kawałka papieru?
Cienki plastik, który łatwo pocięłam nożyczkami pochodził z wieczka kapusty kiszonej w wiadereczku. 
Pozwala on też lalce pewniej stać.


Znalazłam wreszcie idealny, jak dla mnie sposób na usztywnienie szyi. Nie wspomniałam o tym jeszcze, ale nie robię lalek na stelażu. Nie uważam, żeby taka lalka z drutem w środku była fajna. Wiem, że tak się podobno nie dzieje, ale zawsze boję się, że on gdzieś wyjdzie. Poza tym szydełkowe lale według mnie przypominają trochę te szmaciane, takie uszyte i drut mi jakoś nie pasuje.
Wracając do tego sposobu na usztywnienie szyi...


Szyja jest newralgiczna, bo musi utrzymać ciężar głowy. Zwykle owijałam taśmą klejącą kilka zebranych w pęczek patyczków higienicznych, ale ostatnio zaczęli robić takie papierowe patyczki i one również mogą ulec zamoczeniu (zwłaszcza jeśli zechcecie zabawkę wyprać). Dlatego włożyłam tam złożoną na trzy plastikową rurkę taką jak do koktajli, którą również owinęłam taśmą klejącą. Rurki też już niebawem będą tylko papierowe, więc muszę zrobić zapasy :)


Rurka nie złamie się, a jednoczenie jest plastyczna, więc zgięta wraca po prostu do poprzedniej pozycji. Pozwala to lalce ruszać głową, a nie kiwa się na boki. 

I na koniec konik :) To razem z nim Julka pojechała w podróż do nowego domku.


Dziękuję za to, że odwiedzacie mnie, mimo małej aktywności z mojej strony, ale brakuje mi na wszystko czasu, wiecie jak to jest... 
Buziaki dla Was! 




Kasia




 

środa, 17 listopada 2021

Królisia Emilka

Witajcie! Święta i Mikołajki zbliżają się wielkimi krokami, więc mam trochę pracy. Bardzo mnie to cieszy! Szydełkowanie koników dopracowałam już do tego stopnia, że niektóre elementy robię już bez schematu, a zszywanie to w ogóle pestka - choć zwykle mnie to bardzo męczyło. Pokazuję Wam wszystkich, ale najczęściej pada na tego w kolorze brązowym z beżową grzywą. 
Jest spory problem z dostępnością mojej włóczki w kolorze kremowym, beżowym... Nie wiem jak to będzie, ale zamówiłam już chyba ostatni raz tę włóczkę, bo zwyczajnie kolory, których najbardziej potrzebuję nie ma. 


Wracając, jeszcze przed zamówieniami, które ostatnio zajmują mnie najbardziej zrobiłam królisię. Już raz Wam o niej wspominałam przy okazji Misia Antosia. Po grzywce można poznać, że są zrobione z wzoru od tej samej projektantki ;)

Moja królisia ma na imię Emilka i mierzy sobie razem z uszami 29 cm.


Autorką wzoru jest RoCrochetDesign. Pod nazwą autorki jest link do wzoru. Stwierdziłam, że mam sporo za dużo pomarańczowej włóczki, więc to właśnie z niej zrobiłam sukienkę. Króliki lubią marchewki, więc chyba pasuje jej ten kolor ;) 
Swoim zwyczajem trochę ją wydłużyłam, żeby przykryła królisi pupcię. 


Stokrotkę miałam zrobioną już dawno. Testowałam różne wielkości takiego kwiatuszka, kiedy robiłam lalę Monikę. Powstały 3 sztuki, każda innej wielkości. Dla lali Moniki nadała się chyba ta najmniejsza - tutaj jest ta średnia. 


To jest też fajny pomysł zrobić sobie taką "bazę" różnych aplikacji, czy kwiatuszków, albo kokardek. Tylko... nie wiem kiedy znajdę na to czas :)


Technicznie...

Użyłam szydełka - jak zwykle 3 mm. Włóczka to Kotek. Takie włoski najlepiej robi się właśnie z włóczki akrylowej - innej tak nie wyczeszecie. Po prostu rozkręcam każdą nitkę (składa się z 3 cieńszych) i czeszę szczotką.  
Oczy 10 mm, nosek bezpieczny różowy. 

ciałko: beż 17-2273
uszy: różowy 19-2224
majteczki: różowy 19-2247
buciki: bordo 34-2223
sukienka: oranż 43-2222


 Tak jak pisałam Wam ostatnio kupiłam parę fajnych kawałków materiałów. Na przykład taki cienki welurek z mieniącymi się "lustereczkami". Piekielnie źle się to szyje, ale jest dość efektowne - nawet nie wiem czy nie za bardzo :)
Uszyłam około 10 takich gumek ze sporą kokardą. Pamiętam, że moja mama z różnych resztek materiałów robiła mi takie długie paski z których wiązała dużą kokardę na kucyku. 
Przy długich włosach wygląda to fajnie. 
Jeśli chodzi o takie kokardy, to korzystałam z TEGO FILMIKU z YouTube.


Trafiła nam się na prawdę cudna jesień, więc staramy się powoli przyzwyczajać nasze maleństwo (ma już 6 miesięcy) do tego, że w niedziele zwykle nie siedzimy bezczynnie w domu. Tym razem wybraliśmy się do Muzeum Przemysłu Naftowego w Bóbrce - mamy tam bardzo blisko i wstyd się przyznać, ale nie byłam tam z 10 lat! A sporo się zmieniło, bo powstały różne multimedialne pokazy, oraz dodatkowe ekspozycje. Na pewno napiszę o tym na moim drugim blogu MAGURSKIE WYPRAWY, więc zaglądajcie ;) 


To chyba tyle na dzisiaj. Bywajcie zdrowi, bo u nas to akurat smarkaty czas nastał i praktycznie wszyscy w domu mamy jakąś infekcję. 





Kasia

poniedziałek, 7 czerwca 2021

Misia Krysia

Zakochałam się w maskotkach zaprojektowanych przez Dianę Patskun! Są przepiękne! Mam wrażenie, że w takim trochę stylu retro. Taki niby typowy, prosty miś przy użyciu stonowanych kolorów staje się - jak dla mnie ponadczasowy. 
Ukraińska projektantka tworzy wzory w języku angielskim, co jest dla mnie dużym ułatwieniem, bo rosyjski i ukraiński to czarna magia. 
Tutaj link do Etsy Sweet Patterns Lab, gdzie znajdziecie wzór na tę misię. Kupując ten wzór dostajecie też rozpiskę na Pana Misia - czyli 2 w 1.


Moja misia dostała piękne polskie imię Krystyna - więc przedstawiam Wam Krysię :) 
Użyłam nawet podobnych jak projektantka kolorów, tak urzekła mnie jej praca. 


Technicznie...

Krysia wykonana jest z włóczki Kotek, szydełkiem 3 mm. Oczy czarne 8 mm. Misia ma 38 cm wysokości, więc całkiem sporo. Może siedzieć, stać. ubranko nie jest zdejmowane. 

Użyłam następujących kolorów:

ciałko: beż 17-2264 
pyszczek: beż 17-2205
sukienka: biały oraz różowy 19-2235
buty i kokardka: miętowy 12-2221


Pamiętam, że parę lat temu miałam taki okres w życiu, że prawie każda moja maskotka dostawała ubranko w paski - najczęściej bluzeczkę. Potem mi przeszło, ale tutaj - można powiedzieć odkryłam paski na nowo. Choć jest dość pracochłonne pilnowanie zmiany koloru po każdych dwóch rzędach, to jednak efekt jest fajny, zwłaszcza przy kontrastujących kolorach.

Scena jak z filmu - chciałam pokazać jakie fajne pantalony ma Krystyna :)

Krystyna - fajna dziewczyna poleca się do adopcji. Póki co pakuje ją do folii, żeby się nie zakurzyła i poczeka na swoją nową właścicielkę. A może dorobię dla niej jakiegoś kawalera? Nie wykluczone :)

Skarpetki i buciki



 To chyba tyle na dziś, do zobaczenia wkrótce ;)




Kasia

wtorek, 12 stycznia 2021

Laleczka Marysia

Żeby nie było, że u mnie ciągle tylko zwierzątka to zrobiłam taką niewielką laleczkę, której dałam na imię Marysia. Prezentuje się jak jakaś przykładna, grzeczna uczennica :)


Marysia ma 25 cm na stojąco, ale jak zobaczycie na poniższych zdjęciach, jest wygimnastykowana i potrafi przyjąć każdą pozę. 

Korzystałam z płatnego wzoru. Pochodzi od Anat Tzach. Wzór znajdziecie na Ravelry. Niektóre części zrobiłam inaczej niż zalecała projektantka. Na przykład ona najpierw robiła sukienkę , a potem na tylnych oczkach dorabiała dolną część ciała. Przecież dużo lepiej skończyć ciałko, a w miejscu gdzie zaczyna się sukienka przerobić tylko tylne (back loops), a potem doczepić za pozostawione z przodu oczka sukienkę... Wydaje mi się to bardziej praktyczne.

Trochę żałuję, że nie miałam ciemniejszego, bardziej kontrastującego z całością szarego koloru na te detale i buciki. Zamawiałam włóczki na Black Friday i w sumie wydawało mi się, że kupiłam dużo, a tymczasem brakuje mi już brązów, szarości...

No i ten miętowy kolor do którego mam słabość... :) Od początku grudnia, czyli od kiedy dostałam motek w swoje łapki, to zużyłam już cały. Może to i lepiej, bo wszystkie maskotki miałyby takie ubranka...

Przy okazji laleczki pochwalę się jeszcze moim nowym kalanchoe. Co prawda nie mam na niego miejsca, ale... Kupiłam, bo był w promocji :) Generalnie producent zaleca dla tego kwiatuszka miejsce jasne, naświetlone, a ja ostatniego, jakiego miałam, trzymałam na północnym parapecie, w spiżarni i powiem Wam, że rósł i przepięknie kwitł. Tylko tyle, że puścił po prostu nieco dłuższe pędy, bo szukał światła, ale kwitł intensywnie. 


 Teraz myślę, żeby zrobić coś kurczakowego, to znaczy jeszcze zobaczę, ale jakaś kurka? Kurczaczek? A może kaczuszka? Ogólnie coś żółtego i energetycznego. 

Wszystko wskazuje na to, że zbliża się zima. No ciekawe, czy zaszczyci nas swoją obecnością jeszcze podczas tych trwających ferii... Ale dobra wiadomość jest taka, że moja latorośl w końcu idzie po feriach do szkoły! Myślę, że wyjdzie jej to na dobre, bo ileż można siedzieć w domu? A i mnie, oraz innym mamom przyda się odrobina spokoju :)


Kasia

piątek, 17 lutego 2017

Myszka baletnica

Witajcie :)
Mało piszę, nie mogę się jakoś zebrać do robienia zdjęć. Piękna serwetka czeka na blokowanie, masakra, nie wiem co się ze mną dzieje...
Dawno nie robiłam myszki baleriny, a pamiętam, że wiele osób pytało o nią na kiermaszu, na końcu nawet poszła za całkiem satysfakcjonującą mnie cenę, więc... zrobiłam :)


Przy ostatnim zamówieniu wzięłam na próbę nowy odcień fioletu, taki jasny, niczym kwiaty bzu. Cudowny!
Natychmiast chciałam go wypróbować, użyłam go na ,,górę" sukienki.



Myszka ma niecałe 30 cm wysokości. Bardzo lubię ten wzór, jestem zakochana w każdej maskotce jaką nim zrobię, zresztą córka całkowicie podziela moje zdanie :) Myszka najpierw musi zostać wytłamszona i wyprzytulana :)


Zapomniałam napisać, że myszunia ma na imię Landrynka, bo jest słodka jak cukierek.
Te barwy kojarzą mi się tak ,, cukierkowo " :)


Idąc dalej w gryzonie zrobiłam jeszcze szczurzą zakładkę na zamówienie :)


A na koniec moje ostatnie zakupy :) Kordonek biały i brązowy kupiłam na zamówiony na kwiecień bieżnik. Jeszcze się za niego nie wzięłam :)
A włóczki to uzupełnienie braków...
Wiecie co? Kupiłam włóczkę w tamtym tygodniu, a tu się ukazuje, że na www.pasdam.pl w ten weekend zamówiłabym ją o 1 zł taniej niż w ubiegłym tygodniu :(
Przy prawie 20 motkach to robi trochę różnicy :(

Ale nie będę płakać :) Może następnym razem lepiej trafię :)


Wkrótce moje urodziny, na dniach spodziewajcie się wpisu o candy - rozdaniu na blogu :)

Buziaki :)