poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Miś Foch

Witajcie :) Przeważnie piszę w sobotę, ale w tą dopadło mnie jakieś choróbsko i nie czułam się na siłach. Ciepło jest o tyle zdradliwe, że na przykład wędrujemy sobie z mężem gdzieś w Beskidzie Niskim. W dolinie zaduch okrutny, a wychodzimy na górkę i wieje wiatr... Później jeszcze zgrzani wsiadamy do samochodu, otwieramy szyby i przeziębienie gotowe :(

Tuż po ostatnim chłopczyku Danielku w przypływie weny powstał miś, który ma na imię Foch :)


Jest on mocno kombinowany ze zdjęcia znalezionego w internecie, trochę posiłkowałam się wzorem na inną postać - żyrafkę, ale ona na razie jest w planach.


Użyłam oczywiście włóczki Kotek. Niektórzy nie dowierzają to używam szydełka 3 mm i nie mam prześwitów. Jakoś szczególnie mocno nie zaciskam, bo szydełek nie łamię, czyli da się :)
Fajne są takie proste maskotki, spora powierzchnia do wypchania w okolicy brzuszka zostawia spore pole do popisu. Możemy dać dużo wypełnienia, lub mniej. Ja starałam się żeby miał kształt i był miękki. Mój mały tester mówi, że ,,jest miętki", czyli chyba się udało :D


Na sesję z dyniami też się załapał ;)


A tutaj jeszcze zdjęcie z kolegą :) Jak widać Foch jest troszkę większy od Danielka, czyli ma około 30 cm wysokości.

sobota, 13 sierpnia 2016

Nieśmiały rudzielec Danielek

Witajcie :) Rozpoczęliśmy długi weekend. Nie mamy szczególnych planów, ot wyjazd do mamy i drugiego dnia magurska wyprawa :)

Maskotkę, którą chcę Wam dziś pokazać skończyłam już zeszłego tygodnia, ale deszczowa pogoda nie pozwoliła na sesję na zewnątrz, więc dziś na szybko, korzystając ze słoneczka zrobiłam parę zdjęć :)

Przedstawiam Wam Danielka :)


Takie imię wybrała córcia, ma kolegę w przedszkolu o takim imieniu :) Ja długo szukałam odpowiedniego imienia, ale bezskutecznie. Najczęściej nadaję moim maskotką imię, które kojarzy mi się z kimś kogo znam :)



Wzór pochodzi od lilleliis. Zmodyfikowałam trochę te fragmenty wzoru, które mi nie wychodziły, na przykład buty zrobiłam inaczej.
Wzór można kupić TUTAJ 


Kolorki do ubrania też użyłam inne niż w oryginale. Na ciałko użyłam Kotka łososiowego.
Caaały jest z Kotka :)


Szybka sesja Danielka w dyniach całkiem nieźle wygląda :) Jakoś tak rude włoski i pomarańczowy kolor dyni pasują do siebie. 
Danielek ma jeszcze kolegę, ale jego zobaczycie następnym razem.


Zaszalałam też z zakupami w pasdam.pl :) Na zdjęciu nie widać całych zakupów, ale jak rozpakowałam i zobaczyłam te cudne, nasycone kolory...
Długo leżały na stole i nie mogłam ich schować, bo musiałam nacieszyć oczy i mój chory, uzależniony umysł :P

A jak tam Wasz długi weekend? :)

sobota, 6 sierpnia 2016

Pikachu - pokemonowe szaleństwo

Cały czas robię kolejne maskotki... Kurcze, jeśli na kiermaszu, na który wybieram się pod koniec sierpnia pogoda nie dopisze, tak zostanę z tymi dwoma kartonami maskotek :P

Jako że mamy szał na pokemony ostatnio, to i ja zrobiłam takiego stwora :)
Pamiętam pokemony ze swojego dzieciństwa, oglądałam każdego popołudnia razem z moim bratem. Zbieraliśmy też żetony z chrupek i rogalików... oj około roku 2000 to był szał na pokemony :)

Ja zrobiłam Pikachu :)



,,Mamcia, a mogę zrobić sobie zjęcie z kopemonem?" - pyta córcia :)


Pomyślicie, że to niewiniątko takie grzeczne - oj nie :P
Przechodzimy etap, który nazywamy ,,gadaniem cały czas o byle czym", jeszcze miesiąc i w kaftanie mnie wyprowadzą z domu :P


Pojawiają się dynie, a więc zbliża się moja ulubiona pora roku  - jesień!



Na koniec garść danych technicznych :) Mojego pokemona wykonałam oczywiście z włóczki Kotek - kolor kanarkowy :)
Wzór pochodzi ze strony www.sabrinasomers.com. Znajdziecie tam również schematy na inne pokemony.
Oczy są z filcu, skrupulatnie zszyte białą i czarną nitką. Reszta tak jak zwykle, czyli szydełko 3 mm Clover i wypełnienie poliestrowe :)


To tyle na dziś, jutro trzeba wstać z rana, żeby zaliczyć kolejną magurską wyprawę ;)

Dziękuję Wam za odwiedziny, komentarze... Za to, że jesteście i mam dla kogo pisać! :)

piątek, 29 lipca 2016

Moja największa praca - bieżnik w bieli i beżu

Ogórki były, były... ale już nie ma :(
Kurcze, najpierw nie widzimy deszczu przez ponad miesiąc a potem jak już zacznie padać, to od razu wszystko bierze zaraza...
Tak więc moje ogórkowe poczynania skończone na ten rok...

Tymczasem zrealizowałam dwa zamówienia :) Zrobiłam bieżniczek o taki, pojawił się już identyczny w marcu. A drugie zamówienie było zaskoczeniem, krótki czas realizacji... Ale czego się nie robi dla stałej klientki ;)
Miałam zrobić spory bieżnik,a czas mocno ograniczony. Zdecydowałam się więc na wzór mocno ażurowy i kolory bardzo neutralne - raczej jasne bo serweta miała być na ciemny stół.
Spontany ponoć wychodzą najlepiej i to prawda :P



Jestem bardzo zadowolona z efektu końcowego :)


21 białych elementów i obwódka w kolorze naturalnym :) Biały to Pyramid, a beż to Muza 10. Miałam obawy, bo te nitki różnią się trochę splotem (Muza jest moim zdaniem mocniej skręcona), ale różnicy nie widać :)
Szydełko to oczywiście moje ulubione, czeskie numer 4 :)



Bieżniczek ma wymiary 110x45 cm. Zdjęcie na trawie trochę zniekształca, ale moja ława jest ciut za mała na takiego olbrzyma. W końcu to największa praca jaką kiedykolwiek wykonałam :)



Wyjątkowo nie upinałam ukończonej pracy szpilkami, bo po pierwsze brakowało mi na to czasu, a po drugie wielkość bieżnika trochę przekracza wielkość mojego styropianu :P
Bieżnik spryskałam preparatem ułatwiającym prasowanie firmy Ługa, a następnie przeprasowałam. Jeszcze ciepły i wilgotny położyłam na podłodze, aby praca się nie zniekształciła. Po wyschnięciu zwinęłam w rulon.

A na koniec oczywiście wzór, który znalazłam na szybko w google grafika :)


Najpierw robimy elementy, które łączymy w ostatnim okrążeniu, potem robimy obwódkę. Ja w niektórych miejscach dodawałam trochę oczek łańcuszka... Ale to wszystko zależy od użytych nici, szydełka itp. :)


Udanego weekendu :)


Kasia.

sobota, 23 lipca 2016

Retro serwetka z włóczki stilonowej

Widzę, że nie tylko ja mam mało czasu na pisanie, bo coś mało ostatnio nowych wpisów na blogach, które obserwuje :)
Wiadomo mamy sezon ogórkowy, ja zrobiłam już około 30 słoików kiszonych i kilka korniszonów - bo te używam tylko do sałatek.

Robótkowo dzieje się :) Zrobiłam spory bieżnik, ale jego Wam nie pokażę, bo był zamówiony na prezent, opublikuję więc jego zdjęcie, jak już zostanie podarowany :)
A tak poza tym to jakiś czas temu na którejś z grup sprzedażowych na facebooku trafiłam na włóczkę stilonową. Kupiłam w świetnej cenie :)
Początkowo myślałam, żeby zrobić dywanik do łazienki, ale porzuciłam ten pomysł ponieważ wśród trzech kolorów jakie nabyłam, najwięcej było białego, a nie chciałam dawać dużo tego koloru, bo wiadomo, że będzie się brudził.

Zrobiłam coś takiego:


Pamiętam coś podobnego, taką jakby serwetkę z włóczki, leżała u mojej babci na szafce nocnej. Miała też taką pod telewizorem, o ile dobrze pamiętam :)
Wpadłam na pomysł zrobienia czegoś retro :)
Na ilu szafkach, półkach leżały takie serwetki lata temu? :)


Użyłam szydełka 7 mm, miałam akurat teflonowe, trochę piszczało chwilami na tej włóczce :)



Uwielbiam to połączenie kolorów, świetnie do siebie pasują :) Ta serwetka pewnie zostanie u mnie, bo jeślibym ją wzięła na kiermasz, to pewnie nikt by mi nie uwierzył, że ją zrobiłam, tylko mówiliby że kupiłam na szmateksie, albo wygrzebałam z babcinej szafy :P
Czy w ogóle komuś by się spodobała?
Może to tylko mój sentyment...

Mam jeszcze trochę włóczki na następną serwetkę. Szkoda, wielka szkoda, że tej włóczki już nie produkują...
A może znacie jakąś włóczkę podobną do tej? Albo macie na zbyciu stilonową?
Chętnie przygarnę :)


Dziękuję, że wpadacie, komentujecie, mimo mojej słabej aktywności :)

poniedziałek, 11 lipca 2016

Pszczółki

Pierwsza w tym roku partia ogórków już zrobiona, więc mogę zasiąść do komputera i coś napisać :) Powiem Wam, że wypraktykowałam, iż im później sadzę ogóraski tym wcześniej je zbieram :) Całkiem świadomie posadziłam je w tym roku jak już było całkiem ciepło, czyli 1 albo 2 czerwca. Minął miesiąc, a ja już zbieram :)
W ubiegłym roku sadziłam ponad dwa tygodnie wcześniej, a pierwszy zbiór miałam o podobnej porze. Dopiero uczę się wszystkiego, może nie odkryłam Ameryki ;)

A teraz do rzeczy. Jakiś czas temu - bo oczywiście wcześniej nie miałam czasu, ani pogody by robić  zdjęcia - zrobiłam pszczółki. Są to breloczki, ot takie maleńkie, zrobione z myślą o dzieciakach. Na kiermaszach dzieciom bardzo podobają się takie drobiazgi :)



Pszczółka to obszydełkowane plastikowe pudełeczko po kinder niespodziance ;) Od dawna nosiłam się z zamiarem jakiegoś ich wykorzystania, bo mam całą reklamówkę tego. Na szczęście córcia jest już troszkę wyleczona z tych jajek :P
Więc przynajmniej mi ich nie przybywa :)


Oczka są z filcu, czułki ze sznurka woskowanego - tego do makramy :)


A i jeszcze jedno! Pszczółki ,,bzyczą" ;) Do środka plastikowego jajka wsypałam troszkę drobniutkich koralików. Następnie jajko skleiłam super glue i dopiero obrobiłam. Jest to bardzo przyjemny dla ucha dźwięk, niezbyt mocny. Milenka cały czas biegała i grzechotała nimi, w końcu musiałam je ukryć, żeby mi ich nie pobrudziła :P


A teraz w dwuszeregu zbiórka i jazda - szukać nowego domu :) Może nadadzą się do dziecięcych plecaczków? :)

sobota, 2 lipca 2016

Podkładek pod kubki ciąg dalszy


Ja dalej będę wałkować te podkładki :) Fajnie, szybko się je robiło, więc powstało od razu kilka kompletów. Najpierw róż. Użyłam włóczki Drops Cotton Light i szydełka 4 mm. Ale włóczka ta strasznie się rozwarstwia więc do przy następnej okazji użyłam już szydełka 4,5 mm.





Drugi komplet w błękitach. Dodam jeszcze, że nie usztywniałam w żadem sposób podkładek. Po prostu je wyprasowałam. Jeśli użyjemy grubej włóczki to jest ona ciężka, a więc mini serwetka układa się bez krochmalenia :)
Tutaj w środku jest Drops Paris a dookoła Cotton Light. Na pierwszy rzut oka niewiele się różnią, ale tej drugiej jest więcej w motku, więc jest ciut cieńsza.





Na koniec wrzucam wzór :) Mam nadzieję, że jest w miarę czytelny.
W ostatnim okrążeniu dajcie tyle słupków, żeby nie falowało za bardzo. Ja dawałam 7 - 8, ale to zależy od włóczki. Jeśli użyjecie grubej, to podkładki z tego wzoru wychodzą idealnej wielkości i nie falują.


Niedawno wróciliśmy z urlopu w Bieszczadach. Jakoś trudno wrócić mi do rzeczywistości, stale czegoś zapominam, ciągle czegoś mi w domu brakuje, a ja zauważam to w ostatnim momencie. Ot choćby zabieram się za obiad, a nie ma ziemniaków :)
Pogoda udała nam się tak pół na pół, bo trochę deszczu i słońca - w sumie nie było źle :)


Widok na stronę słowacką.


To zdjęcia z trzeciego dnia, kiedy już było słońce, a nie było gorąco :) Wejście na Jasło od Roztok Górnych, gdzie nocowaliśmy. Połonina jest, a ludzi nie ma. To jest to! Zawsze wybieramy miejsca, gdzie jest mało ludzi ;) No prawie zawsze, bo ostatniego dnia uciekaliśmy przed zgrają rozwrzeszczanych dzieciaków, żeby zrobić jakieś sensowne zdjęcia :)
Relacja z Bieszczad wkrótce na drugim blogu magurskie wyprawy :)