sobota, 10 września 2016

Koteczka numer 3

Witajcie :) Dawno mnie nie było... Trudno to wytłumaczyć, ale ostatnio tak mnie pochłonęło czytanie, że po prostu odkładam jedną i sięgam po następną :) 
Zakochałam się bez reszty w twórczości Andrzeja Stasiuka. Czytam po nocach i ciągle mi mało :) 
Ale coś tam wyszydełkowałam :) 
Już raz była taka kicia, ale dostałam zamówienie na drugą - identyczną. A i jeszcze była taka w innej kolorystyce, o TU. Czyli to już moja trzecia ze wzoru MyKrissieDolls :)

Trochę inaczej zrobiłam wąsy, a mianowicie gotowe, mocno zawiązane do kupy w środku pyszczka pociągnęłam jeszcze klejem Magik. Nie widać go, bo po wyschnięciu jest przezroczysty, a wąsy fajnie się ułożyły :)
Użyłam sznurka woskowanego 0,5 mm.



Kotka jest identyczna jak ta z wpisu z 8 lutego. Może wydawać się trochę inna, bo światło było kiepskie - ciemno, ale musiałam ją wysłać nazajutrz :)


Teraz robię kolejną maskotkę, mam nadzieję, że szybko mi z nią pójdzie, bo teraz mam więcej czasu dlatego, że... Młoda w przedszkolu :) Hurrra!

Do zobaczenia wkrótce :)

wtorek, 30 sierpnia 2016

Kiermasz na Festiwalu ,,Pierogi" w Tarnowcu

Cały rok przygotowywałam się na ten jeden dzień... Na kiermasz rękodzieła, który miał miejscy przy okazji Festiwalu Smaków PIEROGI w Tarnowcu, w którym mieści się siedziba naszej gminy.
Trochę się stresowałam, więc postanowiłam, żeby oderwać myśli od tego dnia, pomóc lepić pierożki :)
Było fajnie, u nas we wsi kobity zgrane i udało się zrobić w dwa dni 8 000 pierogów! Brawo My! :)
Na szczęście wszystkie udało się sprzedać i dochód ze sprzedaży wesprze naszą stowarzyszeniową szkołę :)
Cała idea tego wydarzenia polega na tym, że Koła Gospodyń (w naszym wypadku mamy, nauczycielki i kilka pań z Koła) robią pierogi, które później sprzedawane są na festiwalu. Pieniążki zazwyczaj zasilają budżet Kół Gospodyń.
Farsze można robić dowolne, jakie dusza zapragnie, ale muszą być ruskie i z kapustą, bo te stają do konkursu :)


Musicie wybaczyć mi jakość zdjęć, ale na imprezę masową bałam się zabierać lustrzankę. Użyłam kompaktowego aparatu.


Tutaj same maskotki, robiłam je od stycznia :) Z małymi przerwami na jakieś bieżniki, czy serwetki na zamówienie :)
Jestem zadowolona, bo poszły prawie wszystkie. Zostały mi te większe, bo były ,,za drogie". Cóż, przydadzą się innym razem, a za pół darmo ich nie oddam :P


Miałam jeszcze inne drobiazgi, ale bez jakiegokolwiek zainteresowania...


Najbardziej zaskoczył mnie pewien Pan, który podszedł ze swoją żoną i mówi do niej : ,,Patrzy to jest zrobione pół... pół...". Pomogłam mu, mówiąc, że półsłupkami :)
Ale musiał mieć do czynienia z szydełkowaniem, że w ogóle wiedział, jak to jest zrobione :)

poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Miś Foch

Witajcie :) Przeważnie piszę w sobotę, ale w tą dopadło mnie jakieś choróbsko i nie czułam się na siłach. Ciepło jest o tyle zdradliwe, że na przykład wędrujemy sobie z mężem gdzieś w Beskidzie Niskim. W dolinie zaduch okrutny, a wychodzimy na górkę i wieje wiatr... Później jeszcze zgrzani wsiadamy do samochodu, otwieramy szyby i przeziębienie gotowe :(

Tuż po ostatnim chłopczyku Danielku w przypływie weny powstał miś, który ma na imię Foch :)


Jest on mocno kombinowany ze zdjęcia znalezionego w internecie, trochę posiłkowałam się wzorem na inną postać - żyrafkę, ale ona na razie jest w planach.


Użyłam oczywiście włóczki Kotek. Niektórzy nie dowierzają to używam szydełka 3 mm i nie mam prześwitów. Jakoś szczególnie mocno nie zaciskam, bo szydełek nie łamię, czyli da się :)
Fajne są takie proste maskotki, spora powierzchnia do wypchania w okolicy brzuszka zostawia spore pole do popisu. Możemy dać dużo wypełnienia, lub mniej. Ja starałam się żeby miał kształt i był miękki. Mój mały tester mówi, że ,,jest miętki", czyli chyba się udało :D


Na sesję z dyniami też się załapał ;)


A tutaj jeszcze zdjęcie z kolegą :) Jak widać Foch jest troszkę większy od Danielka, czyli ma około 30 cm wysokości.

sobota, 13 sierpnia 2016

Nieśmiały rudzielec Danielek

Witajcie :) Rozpoczęliśmy długi weekend. Nie mamy szczególnych planów, ot wyjazd do mamy i drugiego dnia magurska wyprawa :)

Maskotkę, którą chcę Wam dziś pokazać skończyłam już zeszłego tygodnia, ale deszczowa pogoda nie pozwoliła na sesję na zewnątrz, więc dziś na szybko, korzystając ze słoneczka zrobiłam parę zdjęć :)

Przedstawiam Wam Danielka :)


Takie imię wybrała córcia, ma kolegę w przedszkolu o takim imieniu :) Ja długo szukałam odpowiedniego imienia, ale bezskutecznie. Najczęściej nadaję moim maskotką imię, które kojarzy mi się z kimś kogo znam :)



Wzór pochodzi od lilleliis. Zmodyfikowałam trochę te fragmenty wzoru, które mi nie wychodziły, na przykład buty zrobiłam inaczej.
Wzór można kupić TUTAJ 


Kolorki do ubrania też użyłam inne niż w oryginale. Na ciałko użyłam Kotka łososiowego.
Caaały jest z Kotka :)


Szybka sesja Danielka w dyniach całkiem nieźle wygląda :) Jakoś tak rude włoski i pomarańczowy kolor dyni pasują do siebie. 
Danielek ma jeszcze kolegę, ale jego zobaczycie następnym razem.


Zaszalałam też z zakupami w pasdam.pl :) Na zdjęciu nie widać całych zakupów, ale jak rozpakowałam i zobaczyłam te cudne, nasycone kolory...
Długo leżały na stole i nie mogłam ich schować, bo musiałam nacieszyć oczy i mój chory, uzależniony umysł :P

A jak tam Wasz długi weekend? :)

sobota, 6 sierpnia 2016

Pikachu - pokemonowe szaleństwo

Cały czas robię kolejne maskotki... Kurcze, jeśli na kiermaszu, na który wybieram się pod koniec sierpnia pogoda nie dopisze, tak zostanę z tymi dwoma kartonami maskotek :P

Jako że mamy szał na pokemony ostatnio, to i ja zrobiłam takiego stwora :)
Pamiętam pokemony ze swojego dzieciństwa, oglądałam każdego popołudnia razem z moim bratem. Zbieraliśmy też żetony z chrupek i rogalików... oj około roku 2000 to był szał na pokemony :)

Ja zrobiłam Pikachu :)



,,Mamcia, a mogę zrobić sobie zjęcie z kopemonem?" - pyta córcia :)


Pomyślicie, że to niewiniątko takie grzeczne - oj nie :P
Przechodzimy etap, który nazywamy ,,gadaniem cały czas o byle czym", jeszcze miesiąc i w kaftanie mnie wyprowadzą z domu :P


Pojawiają się dynie, a więc zbliża się moja ulubiona pora roku  - jesień!



Na koniec garść danych technicznych :) Mojego pokemona wykonałam oczywiście z włóczki Kotek - kolor kanarkowy :)
Wzór pochodzi ze strony www.sabrinasomers.com. Znajdziecie tam również schematy na inne pokemony.
Oczy są z filcu, skrupulatnie zszyte białą i czarną nitką. Reszta tak jak zwykle, czyli szydełko 3 mm Clover i wypełnienie poliestrowe :)


To tyle na dziś, jutro trzeba wstać z rana, żeby zaliczyć kolejną magurską wyprawę ;)

Dziękuję Wam za odwiedziny, komentarze... Za to, że jesteście i mam dla kogo pisać! :)

piątek, 29 lipca 2016

Moja największa praca - bieżnik w bieli i beżu

Ogórki były, były... ale już nie ma :(
Kurcze, najpierw nie widzimy deszczu przez ponad miesiąc a potem jak już zacznie padać, to od razu wszystko bierze zaraza...
Tak więc moje ogórkowe poczynania skończone na ten rok...

Tymczasem zrealizowałam dwa zamówienia :) Zrobiłam bieżniczek o taki, pojawił się już identyczny w marcu. A drugie zamówienie było zaskoczeniem, krótki czas realizacji... Ale czego się nie robi dla stałej klientki ;)
Miałam zrobić spory bieżnik,a czas mocno ograniczony. Zdecydowałam się więc na wzór mocno ażurowy i kolory bardzo neutralne - raczej jasne bo serweta miała być na ciemny stół.
Spontany ponoć wychodzą najlepiej i to prawda :P



Jestem bardzo zadowolona z efektu końcowego :)


21 białych elementów i obwódka w kolorze naturalnym :) Biały to Pyramid, a beż to Muza 10. Miałam obawy, bo te nitki różnią się trochę splotem (Muza jest moim zdaniem mocniej skręcona), ale różnicy nie widać :)
Szydełko to oczywiście moje ulubione, czeskie numer 4 :)



Bieżniczek ma wymiary 110x45 cm. Zdjęcie na trawie trochę zniekształca, ale moja ława jest ciut za mała na takiego olbrzyma. W końcu to największa praca jaką kiedykolwiek wykonałam :)



Wyjątkowo nie upinałam ukończonej pracy szpilkami, bo po pierwsze brakowało mi na to czasu, a po drugie wielkość bieżnika trochę przekracza wielkość mojego styropianu :P
Bieżnik spryskałam preparatem ułatwiającym prasowanie firmy Ługa, a następnie przeprasowałam. Jeszcze ciepły i wilgotny położyłam na podłodze, aby praca się nie zniekształciła. Po wyschnięciu zwinęłam w rulon.

A na koniec oczywiście wzór, który znalazłam na szybko w google grafika :)


Najpierw robimy elementy, które łączymy w ostatnim okrążeniu, potem robimy obwódkę. Ja w niektórych miejscach dodawałam trochę oczek łańcuszka... Ale to wszystko zależy od użytych nici, szydełka itp. :)


Udanego weekendu :)


Kasia.

sobota, 23 lipca 2016

Retro serwetka z włóczki stilonowej

Widzę, że nie tylko ja mam mało czasu na pisanie, bo coś mało ostatnio nowych wpisów na blogach, które obserwuje :)
Wiadomo mamy sezon ogórkowy, ja zrobiłam już około 30 słoików kiszonych i kilka korniszonów - bo te używam tylko do sałatek.

Robótkowo dzieje się :) Zrobiłam spory bieżnik, ale jego Wam nie pokażę, bo był zamówiony na prezent, opublikuję więc jego zdjęcie, jak już zostanie podarowany :)
A tak poza tym to jakiś czas temu na którejś z grup sprzedażowych na facebooku trafiłam na włóczkę stilonową. Kupiłam w świetnej cenie :)
Początkowo myślałam, żeby zrobić dywanik do łazienki, ale porzuciłam ten pomysł ponieważ wśród trzech kolorów jakie nabyłam, najwięcej było białego, a nie chciałam dawać dużo tego koloru, bo wiadomo, że będzie się brudził.

Zrobiłam coś takiego:


Pamiętam coś podobnego, taką jakby serwetkę z włóczki, leżała u mojej babci na szafce nocnej. Miała też taką pod telewizorem, o ile dobrze pamiętam :)
Wpadłam na pomysł zrobienia czegoś retro :)
Na ilu szafkach, półkach leżały takie serwetki lata temu? :)


Użyłam szydełka 7 mm, miałam akurat teflonowe, trochę piszczało chwilami na tej włóczce :)



Uwielbiam to połączenie kolorów, świetnie do siebie pasują :) Ta serwetka pewnie zostanie u mnie, bo jeślibym ją wzięła na kiermasz, to pewnie nikt by mi nie uwierzył, że ją zrobiłam, tylko mówiliby że kupiłam na szmateksie, albo wygrzebałam z babcinej szafy :P
Czy w ogóle komuś by się spodobała?
Może to tylko mój sentyment...

Mam jeszcze trochę włóczki na następną serwetkę. Szkoda, wielka szkoda, że tej włóczki już nie produkują...
A może znacie jakąś włóczkę podobną do tej? Albo macie na zbyciu stilonową?
Chętnie przygarnę :)


Dziękuję, że wpadacie, komentujecie, mimo mojej słabej aktywności :)