Korzystałam ze wzoru ze strony amigurumi.today. Polecam go Wam serdecznie, bo wszystko jest super opisane, bez pomyłek, tyle że po angielsku.
wtorek, 15 grudnia 2020
Owieczka Klara
czwartek, 10 grudnia 2020
Pluszowa gromadka
W jednym poście udało mi się zebrać całą kolekcję dolphinowych dzieci. Zamówiłam raz tę włóczkę w dokładnie trzech kolorach, ponieważ miałam zamówienie na mięciutką, pluszową maskotkę dla noworodka. Wcześniej naczytałam się w sieci opinii, że ta włóczka jest mało wydajna, więc zamówiłam sobie (na jedną maskotkę!) dwa motki szare, oraz po jednym białym i błękitnym.
Grubo przesadziłam, zostało całkiem sporo, więc żeby nie leżała i się nie kurzyła gdzieś w kącie to postanowiłam wykorzystać ją w całości. O dziwo zostało mi po parę metrów dosłownie, czyli teraz już lepiej oszacowałam ile włóczki potrzeba na maskotkę :)
Najpierw pokazuję Wam niebieskiego misia. Miałam najmniej tego koloru, więc miś ma 16 cm wysokości z uszami. Wszystkie wzory są bezpłatne, korzystałam z jednej strony.
Tu jest WZÓR. Zużyłam około 1/3 motka.
Kolejne dwa misie padły ofiarą porwania, ledwo udało mi się je odzyskać do zdjęć :) Córka mówi, że ciągle coś robię, ale nigdy nic nie jest dla niej, więc już odpuściłam jej te dwa pluszaki.
Większy służy jako przytulanka do spania. Ma około 30 cm wzrostu. Wypchałam go tak dość delikatnie kulką silikonową, dlatego jest naprawdę miękki i baardzo przytulaśny :)
Tu jest WZÓR NA DUŻEGO MISIA.
Tutaj WZÓR NA MALUSZKA.
Jeśli chodzi o maluszka, to wykonywanie takich małych misiów z Dolphina to jest tragedia. Nawet autorka wzoru zaleca końcowe zszywanie inną, cieńszą włóczką.
A maluszek trafił do ulubionej lalki Mileny i ma być maskotką lalki. Tyle mojej pracy dla jakiejś lalki...ale dobrze, niech ma :)
A na koniec zrobiłam kotka. Białej włóczki miałam prawie cały motek, ale nie zużyłam całego na kotka.
Tutaj WZÓR NA KOTA dla chętnych.
Generalnie polecam tę stronę internetową, przejrzyjcie inne schematy. Są solidnie napisane, bez pomyłek. Na dodatek ten największy misio jest zrobiony fajną metodą, unikającą przyszywania kończyn. Robimy ręce, nogi, potem tułów. Kończyny ,,wrabia się" w tułów. Kto korzystał z tej włóczki to wie jak ciężko się ją zszywa, a tu odpada nam sporo tej nieprzyjemnej czynności :)
Kotek ma 20 cm wysokości bez uszu. Rzadko robię coś z białej włóczki, bo wiadomo - brudzi się. Ale tego kotka nie wyobrażałam sobie w innym kolorze.
Na koniec zobaczcie sobie na atak zimy, jaki odwiedził nas w ubiegły weekend. Czekamy na takie widoki na Święta!
Na zdjęciach jest miejscowość Olchowiec, ale w gminie Dukla - nie ten Olchowiec nad Soliną ;)
wtorek, 1 grudnia 2020
Świąteczny reniferek
Obecnie wykorzystuję pozostałą po jakimś zamówieniu włóczkę Dolphin Baby. Podziwiam osoby, które pracują z tą włóczką dłużej bo mnie już irytują latające wszędzie jej drobinki, które wszędzie się czepiają i sprawiają, że ciągle kicham. Jednak trzeba przyznać, że jest efektowna, taka pluszowa. Wkrótce Wam pokażę, co mi się udało stworzyć ;)
wtorek, 24 listopada 2020
Krasnalka
Włoski są przyszyte do czapki. Całość wykonałam z ogólnodostępnego, DARMOWEGO WZORU, który trochę zmodyfikowałam dla własnych potrzeb. W oryginale były na przykład szelki, ale ich nie robiłam.
Zdjęcia robiłam w namiocie bezcieniowym. Powiedzmy, że się uczę ;) Muszę sobie obczaić oświetlenie, ułożenie, poszukać jakiś rekwizytów, bo sama maskotka trochę się gubi w tej przestrzeni. No i trzeba wypróbować inne kolory tła.
A moja prywatna krasnalka kończy dzisiaj 8 lat!!! Jak ten czas leci...
Sto lat Milenko!
Do zobaczenia wkrótce, bo już tworzy się kolejna maskotka i parę świątecznych ozdóbek też powstało ;)
Kasia
czwartek, 19 listopada 2020
Ozdoby choinkowe
Uwielbiam robić świąteczne ozdoby. Do gustu szczególnie przypadło mi połączenie czerwieni i złota. To już nie pierwszy sezon, kiedy z umiłowaniem łączę te kolory. W tym roku chciałam zrobić coś innego niż dzwoneczki i aniołki, więc spróbowałam zawieszek.
Gotowa zawieszka ma 7,5 cm średnicy. Wewnątrz wszyłam maleńki, złoty dzwoneczek. Po skończeniu nie upinałam i nie krochmaliłam robótek, a jedynie spryskałam preparatem do prasowania i wyprasowałam ze strumieniem pary. Nie są sztywne, ale trzymają kształt.
sobota, 14 listopada 2020
Nie ma leniuchowania!
To, że rzadko piszę, nie oznacza wcale, że nic nie robię :) Ostatnie dwa lata mocno dały mi w kość, bo przeprowadzka, bo praca, bo nie ma kto zająć się dzieckiem i wszystko na mojej głowie... Skupiłam się na prowadzeniu drugiego bloga - podróżniczego, chyba mogę go tak nazwać. Ponadto wpadła nam związana z tą drugą działalnością wystawa fotograficzna, zaczęłam też pisać książkę...
Natomiast nigdy nie odmawiałam, jeśli ktoś poprosił mnie o wykonanie na przykład jakiejś maskotki. Wykonałam ich kilka, zwykle ściśle według zaleceń zamawiających.
Dwa powyższe misiaki od razy trafiły do nowych właścicieli i nawet nie doczekały się jakiś sensownych zdjęć. Muszę Wam powiedzieć, że od kiedy mieszkam w mieście to jakoś trudniej mi uwiecznić swoje prace. Na wsi, wiadomo, można wyjść do ogrodu, czy nawet przed dom i zrobić zdjęcie przy fajnym zdjęciu, w ładnej scenerii. A w bloku? Chyba muszę zainwestować w namiot bezcieniowy :)
Kolejne trzy prace wykonałam dla Mileny. Chciała króliczka, to w ramach testowania jakiegoś przypadkowo znalezionego wzoru, zrobiłam takiego malucha na Wielkanoc.
Potem była zawieszka z ptaszkami - też w sumie wpadła mi w oko w Internecie i chciałam taką mieć :) Od kiedy ją zrobiłam niezmiennie bardzo mi się podoba i zdobi pokój córki.
A łapacz snów jest chyba najświeższą pracą. Robiłam takie coś pierwszy raz. Milena boi się ostatnio spać, budzi się. Łapacz jest maleńki, na obręczy 12 cm. Kolor biały i złoty - tak jak sobie życzyła. Zobaczymy, czy się sprawdzi :)
A serwetka? Powstała po to, żeby sprawdzić, czy jeszcze potrafię robić małym szydełkiem. Potrafię! Uwielbiam robić serwetki, szkoda, że obecnie tak mało osób miłuje się w takich ozdobach, bo z chęcią bym obdarowywała każdego takim własnoręcznie wykonanym prezentem.
Zrobiłam też parę świątecznych drobiazgów, które też ubóstwiam tworzyć. Pokaże Wam następnym razem! I jeszcze czymś Wam się pochwalę ;)
Do zobaczenia,
Kasia
poniedziałek, 15 października 2018
Myszka - moja ulubiona :)
Zachęcam Was do odwiedzenia tego miejsca, bo w niedzielę w tym sezonie wchodzimy za darmo ;)
A my na dodatek wybraliśmy się tam Bieszczadzkim Żaczkiem - pociągiem kursującym z Jasła do Komańczy. Tanio, wygodnie, nie przejmując się ruchem na drodze można sobie spokojnie dojechać :)


































