Strony

sobota, 28 lutego 2015

Żółte kurczaczki i kaczuszki oraz krótki opis książki

     Dziś obiecany wpis na temat przeczytanej książki w ramach Międzyblogowego Kącika Czytelniczego :)



      ,,Gra w kotka i myszkę" Jamesa Pattersona to kolejna książka z serii o Alexie Crossie. Na drodze słynnego już detektywa i doktora psychiatrii staje po raz kolejny Gary Soneji. Miałam już okazję go spotkać czytając ,,W sieci pająka".
     Gary Soneji marzy o tytule najsławniejszego przestępcy świata, ma na swoim koncie wiele ofiar. Po ucieczce z więzienia zaczyna mordować ludzi na dworcach, wydaje się nie czuć strachu, jak się później okazuje się, że owe uczucie bezkarności wywołuje w nim świadomość rychłej śmierci, ponieważ choruje na AIDS. W książce pojawia się jednak drugi zbrodniarz, który swoją ,,działalność" prowadzi w Europie. Nie będę się tu wdawać w szczegóły, bo są trochę okrutne a nie każdy lubi takie książki ;) Mimo początkowych oporów w sprawę tajemniczego Pana Smitha wchodzi Alex Cross. Oczywiście pojawia się też wątek miłosny, gdyż detektyw zakochuje się w dyrektorce szkoły, do której uczęszczają jego dzieci.
     Nie chcę zdradzać za dużo szczegółów, ale książka niewątpliwie trzyma w napięciu do niemal ostatniej strony :) Po prostu nie chcę zepsuć przygody osobom, które mają ochotę tą książkę przeczytać. Wszystkie moje wpisy z serii Międzyblogowego Kącika Czytelniczego będę pisać w ten sposób ;)
     Jeśli o mnie chodzi to uwielbiam serię o Alexie Crossie i to już bodaj piąta książka, w której on jest głównym bohaterem, a którą miałam przyjemność przeczytać :)



     Cały czas robię ozdoby wielkanocne :) Zużyłam już dwa motki żółtej włóczki i dziś rozpoczęłam trzeci :P
     Ostatnio chciałam spróbować innej metody, a mianowicie najpierw zrobiłam 5 głów, potem 5 ciałek, 10 skrzydełek itd... Mam wrażenie, że szybciej by mi poszło gdybym robiła każdego kurczaczka od początku do końca. Pierwszy i ostatni raz zrobiłam tym sposobem :)




      Kurczaczki myślę świetnie nadadzą się do dziecięcych koszyczków, bo są w wersji dla chłopca i dla dziewczynki :)

     Wczoraj machnęłam też bardzo łatwe kaczuszki :) Niestety ich wadą jest to, że stoją tylko z podpórką, ale i tak są słodkie ;) Mają 7 cm wysokości :)


     Podziękowanie należy się w tym miejscu mojemu ślubnemu, który stale szuka po sklepach i kupuje mi oczęta, a te przy kaczuszkach są na prawdę maleńkie :)

     Dla zainteresowanych mam rozpiskę, po angielsku, ale jest bardzo prosta, do kurczaczków powyżej klik :) Kaczuszki mam niestety w PDFie, ale jeśli znajdą się chętni to rozpiszę je po polsku (mam również po angielsku), a robi się je dosłownie w 20 okrążeniach ;)

środa, 25 lutego 2015

Biało-czerwony komplet i garść koralików

     Uff, mąż ma upragnione prze mnie kilka dni wolnego, w związku z tym on ma trochę czasu, żeby pobyć z Niunią, a ja mam trochę czasu dla siebie :)

     Chciałam zrobić coś nowego, świeżego, żeby nie powtarzać się ciągle, bo i mnie to nudzi i może zniechęcić potencjalnych klientów. Powstał więc taki komplecik na prezent:





        Użyłam schematu na serwetkę, Podkładki to jej środek, a ta większa to nieco zmieniona - powiększona serwetka. Nie ma sensu zamieszczać wzoru, ponieważ tylko środek w sumie robiony jest ze schematu i aż się boję, że nie zrobię drugi raz takiego samego kompletu :P

     W weekend trochę ,,koralikowałam", potrzebowałam tego :) Po pierwsze jak już nawlekę koraliki to wyłączam mózg i robię, czego nie da się zrobić przy innych szydełkowych tworach, a po drugie niesamowicie korci mnie myśl, że całe pudełko koralików leży sobie w szafie ;)





     Na koniec przesyłam trochę wiosny z mojego domu :)





      Żonkile to prezent urodzinowy, a hiacynty to był prezent walentynkowy :) W następnym wpisie opiszę króciutko książkę ,,Gra w kotka i myszkę", bo biorę udział w wyzwaniu ,,10 książek rocznie" :) Kto by pomyślał, że wyzwaniem dla mnie będzie te 10 książek, podczas gdy każdego roku pochłaniałam ponad 30 :)


poniedziałek, 16 lutego 2015

Praca, praca, praca...

       Dawno mnie tutaj nie było, ale nie leniuchuję, tylko pracuję nad dwoma nowymi projektami. Będą to komplety podkładek - kolejne :) Ogromne wyzwanie i jeszcze w dodatku próba cierpliwości, obym podołała :)

     Nie mam Wam zbyt wiele do pokazania... Zrobiłam na szybko taką serwetkę do koszyczka dla pewnego małego  chłopczyka:


     W koronce dookoła wkradł się błąd i niestety nie jest idealna, nad czym ubolewam, ale czas mnie gonił, nie mogłam pruć :/


     Schemat zajączka wygląda tak, a koronka to już wybór dowolny :)

     Pragnę otworzyć także sklepik na DaWanda i jestem już na ostatnim etapie, oby się udało, bo za pierwszym razem były złe zdjęcia i odesłali mnie do poprawek...

   

      Skoro były Walentynki, to żeby się trochę wczuć to zrobiłam serduszko - pierwsze w życiu :) Myślę, że pokuszę się o więcej bo wychodzą niezłe, a korzystałam z opisu na Amigurumi Askina :) Ogólnie nie obchodzimy Walentynek ze względu na duże nagromadzenie innych okazji rodzinnych ;) Niedługo oboje z mężem obchodzimy w odstępie 10 dni urodziny, później za tydzień mam imieniny, no i dzień kobiet :P Fiu, fiu :D Przełom lutego i marca to zawsze u nas jedno wielkie święto :) 

      Ostatnimi czasy zajmowałam się również przewijaniem włóczki w kłębki, a trochę tego było ;)




         Włóczkę dostałam od teściowej, mimo iż pamięta czasy PRLu to jest w rewelacyjnym stanie i na pewno mi się przyda :) Ciężko było ją przewinąć, bo była splątana, ale z pomocą teściowej udało się :) 

     Mam też w końcu szafkę na moje szpargały! :D Choć jestem trochę rozczarowana, bo nie pomieści ona wszystkiego co posiadam :P Nawet nie wiedziałam, że mam tyle włóczek...  


     A na zdjęciu nie widać tych kłębków, które upchnęłam z tyłu tych pięknych moteczków Kotka :) W sumie pomieściły się prawie wszystkie włóczki i kordonki, a to już coś :) 

      Teraz kiedy to piszę jest środek nocy, a ja mówię wszystkim dobranoc, a sama zmykam do dalszej pracy ;)

niedziela, 8 lutego 2015

Miśka

     Mam w końcu moje zamówienie z Kamartu :D W planach oczywiście miałam większe zakupy, ale jakbym wszystko kupiła naraz to nie miałabym pretekstu do kolejnych zakupów ;)


     Żółte włóczki są na ozdoby wielkanocne, trochę jaśniejszy odcień niż ta, z której robiłam wcześniej, ale też się nada :) Reszta kolorków na maskotki. Skusiłam się też na Jeans, tylko jeden bo na próbę, ale po pierwszym macanku stwierdzam, że jeszcze kupię tą włóczkę :) Szkoda tylko, że nie jest grubości Kotka, wtedy byłoby idealnie. Kupiłam też oczęta do maskotek na próbę, nie było najbardziej odpowiadającego mi rozmiaru, ale mam ciut mniejsze, też się przydadzą .

     Dostałam też dużą ilość włóczki od teściowej, co prawda stara, ale w bardzo dobrym stanie, grubość dla mnie idealna, na pewno się przyda :D Mam też pomysł na zapewnienie sobie większej ilości miejsca na moje skarby - dostawimy kolejną już szafkę w pokoju, ale chcę mieć wszystko w jednym miejscu.

     Robótkowo mam jeszcze do przedstawienia zajączka w towarzystwie tęczowych jajek :)


     Zajączek jest tym razem mojego pomysłu :) Obszydełkowałam jajko styropianowe, uszy i nogi sama sobie rozpisałam ;)
Jajka są z pięknej, choć cieniutkiej włóczki Alize Forever , którą dostałam od pewnej sympatycznej Pani, poznanej w grupie szydełkowej :) Musiałam robić w dwie nitki, szydełkiem 1,7 mm, ponieważ pojedynczą nitką szydełkowałabym to jajo chyba wieki :) Włóczka ta jest, jak wspomniałam cieniutka, na szydełko 0,75-1,5. Z tego co się orientuję nie jest dostępna w Polsce, tym bardziej cieszy mnie szansa jej wypróbowania.
 
     Jednak najbardziej dumna jestem z mojej ostatniej pracy - Miśki :)


     Ma jakieś 26 cm w przedstawionej pozycji. Użyłam włóczki Dora, zarówno na wykonanie Miśki jak i sukienki, bucików i kokardki ;) Korzystałam z wzoru Agaty Brzezińskiej. Robiłam ją dokładnie 4 dni, dla mnie to wyczyn :P Niezbyt jestem zadowolona z sukienki, wyszła mi ciut za luźna, ale igłą i nitką troszkę zwęziłam i trzyma się :) Na potrzebę tej sukieneczki nauczyłam się oczek rakowych - dół jest nimi obrobiony. Nie ukrywam, że jestem z niej dumna :D Korci mnie żeby zrobić więcej maskotek, ale muszę się spieszyć z Wielkanocą bo czeka na mnie kilka zobowiązań w marcu, chcę podgonić więc z ozdobami wielkanocnymi.

    Na koniec pragnę zachęcić Was do udziału w licytacji na rzecz małej Igusi. Zapraszam na Facebook na wydarzenie Rakowi wspak, oraz do licytacji moich spineczek klik :)


Pozdrawiam ;)

wtorek, 3 lutego 2015

Zima za oknem, a u mnie słoneczniki :)

     Coś ostatnio kiepsko się czuję, ale nie przeszkadza mi to w tworzeniu :) W końcu mogę pokazać żółto - brązowy komplet słoneczników, ponieważ zostały już podarowane ;)



     Oj pochłonął trochę nici za sprawą dość gęstego wzoru. Poszło pół szpulki żółtego nowosolskiego, a on ma w nawoju 1000 metrów!

                                                             Schemat dla chętnych ;)



     Wypróbowałam kilka wzorów na jajka, nie będę na razie robić ich masowo, nie mam ich gdzie przechowywać. Te były na próbę:


     Zrobiłam serwetkę wielkanocną z kurczakami, ale... oczywiście jeśli chodzi o serwetki u mnie często pojawia się jakieś ,,ale" - pomyliłam się, zgubiłam jedno okrążenie :/ Jednak nie jest to na szczęście jakoś bardzo widoczne, może moje kurczaczki są ciut za chude hi hi :)


                                Przez ten popełniony błąd serwetka ma jakieś 38 cm średnicy.

       Muszę się pochwalić, że wygrałam w konkursie na facebooku czapkę dla mojej Niuni :D Nagroda pochodzi od MamTwory, a czapeczkę możecie zobaczyć w tym wpisie klik :) Nagroda bardzo mnie cieszy, bo ja mam strasznie mało czasu, a poza tym Dominika robi prześliczne czapeczki ;) Mam trochę szczęścia w tym roku. W grudniu na przykład spaliła mi się suszarka, a stało się to miesiąc przed upływem gwarancji. Nie bardzo wierzyłam w to, że serwis uzna moją reklamację, a tu w styczniu dostałam nową suszarkę :) Potraktuję te uśmiechy losu jako dobrą wróżbę na ten rok ;)

     Na koniec pokażę Wam zdjęcia jakie zrobiłam w niedzielę, kiedy jechaliśmy do mojej mamy :) Ogólnie nie lubię zimy, ale jakoś tak mi jej brakuje ...




                                                                Nareszcie zimowo!

     Ja już przebieram nogami ze zniecierpliwienia, bo 27 stycznia zamówiłam włóczki, czekam i czekam... Jeszcze nigdy nie czekałam aż tyle na paczkę :( Przeważnie zamawiam w poniedziałek lub wtorek to jeszcze w tym samym tygodniu mam zamówienie w piątek, a tu kicha... Liczę, że na dniach paczka dojdzie, wtedy pokaże Wam moje macanko :)